Zarządzanie

Na transportowym rynku pracy znów kierowcy górą

16 grudnia 2020

Lockdowny spowodowane pandemią sprawiły, że na rynku pracy w transporcie drogowym znów zaczyna się niedostatek kierowców. Zapotrzebowanie na przewozy jest ciągle ogromne, rodzimych kierowców przybywa zbyt mało, a dopływ kierowców ze wschodu – spoza Unii Europejskiej – coraz mniejszy. Dlaczego?

 

Białoruś od 20 grudnia zakaże swoim obywatelom wyjazdu za granicę. Zakaz dotyczy podróżujących samochodami i koleją, ale już nie samolotami. Zakaz także nie obejmuje kierowców pracujących w samochodowych przewozach międzynarodowych.

Dziennik Rzeczpospolita prognozuje, że transport nie zatrzyma się, ale polskie firmy transportu drogowego nie będą mogły liczyć na napływ chętnych do pracy z Białorusi. Tylko w pierwszych dziesięciu miesiącach Białorusini zgłosili w Biurze Transportu Międzynarodowego ponad 12 tys. wniosków o wydanie uprawnień kierowcy, czyli blisko co piąty złożony ogółem w tym czasie.

– Drastycznie spadła liczba zainteresowanych pracą kierowcy przyjeżdżających z Białorusi – przyznaje przewodniczący Regionu Lubelskiego ZMPD Sławomir Kostjan.

Przewoźnicy uważają, że sytuacja na rynku pracy jest coraz gorsza.

– Brakuje kierowców. Po raz pierwszy od 32 lat jak prowadzę firmę, z braku kierowców musiałem 2 samochody postawić pod płotem. Kandydaci są tak marni, że nie ryzykowałem zatrudnienia ich – ocenia przewodniczący Regionu Kujawsko-Pomorskiego ZMPD Adam Jędrych.

W tej sytuacji branża spodziewa się zmiany rynku pracodawcy na rynek pracownika. Teraz kierowcy będą mogli przebierać w ofertach i żądać podwyżki wynagrodzeń. W prowadzonej w tych dniach przez Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych ankiecie, blisko 90 proc. pytanych przewoźników wskazało wzrost kosztów pracy, jako największe wyzwanie na 2021 r. Rosnącej konkurencji obawia się niecałe 60 proc. ankietowanych.

Zamkniecie granic to nie jedyny problem jaki przewoźnicy mają z Białorusią. Zabrakło także białoruskich zezwoleń, na czym polscy przewoźnicy stracili co najmniej 5 mln zł przychodów. W połowie października uważali, że zezwoleń wystarczy i odmówili zwiększania ich puli, o co wnosili Białorusini.

 

Źródło: www.rp.pl