Kierowcy chcą być delegowani, więc Solidarność chce skarżyć Polskę do KE

Wyłączenie spod ustawy o delegowaniu transportu drogowego jest niezgodne z prawem unijnym – twierdzi Solidarność. I nie wyklucza skargi na Polskę do Komisji Europejskiej. Chodzi o ustawę o delegowaniu pracowników w ramach świadczenia usług (Dz.U. z 2016 r. poz. 868 ze zm.) wdrażającą dyrektywę 2014/67/UE w sprawie egzekwowania dyrektywy 96/71/WE.

Z jej art. 2 wynika, że przepisów nie stosuje się do przedsiębiorstw marynarki handlowej w odniesieniu do załóg morskich statków handlowych (ust. 1) oraz transportu międzynarodowego, z wyłączeniem przewozów kabotażowych (ust. 2). Tymczasem zgodnie z art. 1 dyrektywy 96/76/WE jej przepisów nie stosuje się tylko do przedsiębiorstw marynarki handlowej w odniesieniu do personelu pływającego.

Zdaniem związkowców, polski ustawodawca, dokonując wyłączenia nie tylko marynarzy, ale też kierowców w transporcie międzynarodowym, nieprawidłowo wdrożył unijne prawo.

– Na razie wysłaliśmy pismo do Marianne Thyssen, komisarz ds. zatrudnienia, z prośbą o zajęcie stanowiska. Jeśli KE potwierdzi nasze wnioski, wówczas będziemy się domagać zmiany ustawy. Jeśli to nie nastąpi, będziemy zmuszeni złożyć formalną skargę – wyjaśnia dr Ewa Podgórska-Rakiel z biura prawnego NSZZ „Solidarność”.

Zdaniem rządu wyjęcie transportu drogowego spod przepisów o delegowaniu jest zasadne i zgodne z prawem. W odpowiedzi na wątpliwości związkowców Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyjaśniało, że „(…) delegowanie pracowników realizowane jest na podstawie przepisów prawa UE regulujących swobodę świadczenia usług, czyli art. 56–62 TFUE (Traktatu o funkcjonowaniu UE – red.). Biorąc pod uwagę, że zgodnie z art. 58 ust. 1 TFUE swobodę przepływu usług w dziedzinie transportu regulują postanowienia z tytułu traktatu dotyczącego transportu, a nie art. 56–62 TFUE, powstaje poważna wątpliwość, czy akty prawa wtórnego, takie jak dyrektywa 96/71/WE i 2014/67/UE, służące realizacji przepisów traktatowych, mogą regulować kwestie nimi nieobjęte”. MSZ podnosi też, że stosowanie przepisów o delegowaniu do transportu byłoby znacznie utrudnione.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna