Zarządzanie

Cyfryzuj się, albo znkniesz z rynku

7 kwietnia 2020

Cyfrowa rewolucja mentalności przewoźnika

Cyfryzuj się, albo znkniesz z rynku

 

Świat pędzi i ciągle się zmienia, dla większości z nas jest to oczywiste, że dzisiejsze czasy wymagają ciągłych zmian. Ten pogląd przestaje być oczywistością, gdy okazuje się, że dotyczy bezpośrednio nas samych. Zanim zaczniemy myśleć o przyszłości, spróbujmy najpierw cofnąć się pamięcią o 10 lat i wyobraźmy sobie identyczną publikację o „cyfrowej rewolucji” w której to czytamy:

CARSHARING – „Niedługo za pomocą telefonu wypożyczysz samochód pod domem i zostawisz go w miejscu, do którego zmierzasz.”

E-COMERCE – „Wieczorem zamówisz, a rano pod drzwiami będzie czekać na Ciebie paczka”

UBER – „Niedługo będziesz wiedział gdzie jest Twoja taksówka, kiedy przyjedzie i ile będzie wynosił kurs zanim wsiądziesz do pojazdu. To kierowca Ciebie znajdzie i nie będziesz potrzebował gotówki. Bez znaczenia, na którym kontynencie akurat będziesz”

E-URZĘDY – „Założysz firmę w kilka minut, bez wychodzenia z domu”

Część osób czytając 10 lat temu, takie zdania, pomyślałaby „bzdety i fantazje”, ktoś inny mógłby pomyśleć „może faktycznie… fajnie by było…”. W większości przypadków, nie ma jednak znaczenia, jakie mamy podejście do zmian, które dokonują się wokół nas. One tak czy siak nadejdą, a my do nich musimy się dostosować. Pewnie każdy z nas ma wśród znajomych osoby, które jeszcze kilka lat temu opierały się posiadaniu kont na portalach społecznościowych. Myślę, że w wielu przypadkach, argumentacja tych osób była całkiem rozsądna, jeżeli spojrzymy chociażby na skandal związany z Facebookiem i Cambridge Analityca. Pomimo tego, jestem niemalże pewny, iż dzisiaj prawdopodobnie większość z tych osób ma już swoje konta na portalach społecznościowych, nawet jeżeli nic nie publikuje, to na pewno regularnie „skroluje”. Czy chcemy czy nie, obecnie brak konta na portalach społecznościowych wiąże się z pewnym wykluczeniem społecznym „Nie wiedziałeś o wieczorze kawalerskim Andrzeja? Przecież świadek zrobił wydarzenie na facebooku i zaprosił wszystkich. „To jest jedna z tych zmian, która nastąpiła w ciągu ostatnich 10 lat, co do której nasza prywatna opinia nie ma większego znaczenia, albo się dostosujemy albo ominie nas impreza na kawalerskim Andrzeja”.

 

Idź ze zmianami, albo zgiń

W biznesie jest podobnie. Może nas sporo ominąć, jeżeli będziemy lekceważyć zmiany w makrootoczeniu. W przeciwieństwie do sytuacji powyżej, w której to ominęła nas fajna impreza, w przypadku przedsiębiorstwa możemy mówić o znacznie poważniejszych konsekwencjach. Jedną z najważniejszych zmian, które wkraczają do naszej branży jest cyfryzacja. Do tej pory w mojej ocenie nie mieliśmy jeszcze do czynienia z rewolucją cyfrową (jedynie ewolucją). Natomiast cyfrowa rewolucja miała miejsce już w wielu innych branżach i prawda jest taka, że tym którzy myśleli że „jakoś to będzie”, „nas to nie dotyczy” pozostało tylko wspominać jak „kiedyś to było”.

Niestety, ale nawet silna pozycja, doświadczenie oraz świetna znajomość branży oraz wszystkie atuty, które dzisiaj sprawiają, że jesteśmy konkurencyjni i mamy silną pozycję, mogą nie wystarczyć, jeżeli prześpimy nadchodzące zmiany i trendy technologiczne. Spójrzmy na firmę Nokia, która potrafiła przechodzić sprawnie przez wiele transformacji technologicznych. Historia tej firmy zaczęła się od produkcji papieru w 1856 r., następnie przez produkcję kaloszy, kabli, magnetowidów, aż do po telewizory, monitory i w końcu telefony komórkowe, z których to była znana na całym świecie. Jeszcze około 10 lat temu Nokia była liderem na rynku telefonów komórkowych. Magazyn Forbes w 2007 r. na jednej z swoich okładek pytał „Can anyone catch the cell phone king?”. W tym czasie Nokia posiadała blisko 50 proc. udziału w globalnym rynku telefonów komórkowych! Odpowiedzią na pytanie z okładki okazały się smartfony. Pomimo niewyobrażalnie silnej pozycji na rynku i wielokrotnych sukcesów w transformacji, przespanie kolejnej zmiany, okazało się być gwoździem do trumny. Dzisiaj praktycznie nie ma Nokii, a pozostał tylko sentyment do marki telefonów, które wytrzymałością materiału mogły konkurować z cegłami.

Zbliżając się do naszej branży, możemy na przykładzie bratniej odnogi transportu drogowego, czyli przewozów osób, zobaczyć skutki przespania nieuniknionych zmian. Niemiecka marka Flixbus, która weszła do Polski raptem 2 lata temu, jest już obecna właściwie wszędzie, posiadając 250 kierunków podróży (na rynku Polskim). Będąc „w trasie” nie sposób nie spotkać charakterystycznych, zielonych autobusów. Flixbus opanował nasz rynek w błyskawicznym tempie, budując i umacniając pozycję lidera. Tylko w ostatnim roku zwiększono liczbę pasażerów z 4 do 4,7 mln, a plany na 2020 r. to zwiększenie oferty o 50 proc.

 

Efekt przespania zmian przez rodzime firmy

Flixbus to operator technologiczny, który organizuje i koordynuje wszystko za pomocą aplikacji w jednym biurze ulokowanym w Berlinie. Czy to nie przypomina głośnych ostatnio spedycji cyfrowych?

Cała organizacja transportu odbywa się za pomocą aplikacji, zarówno zamawianie, zarządzanie jak i planowanie. Spójrzmy szerzej na sposób zamawiania transportu, w Flixbusie nie ma kupowania biletów u kierowcy (jak to było w PKS), ani kartek z listą pasażerów, którą odhaczał kierowca (jak to było w Polskim busie) jest tylko skanowanie kodów QR. Następnie informacja jest przetwarzana automatycznie w systemie operatora, dając z kolei informacje o np. wypełnieniu autobusu. W ten sposób operator może np. optymalizować sprzedaż miejsc wolnych w autobusie. Jeżeli ktoś się nie pojawi (pomimo posiadania rezerwacji), istnieje możliwość ponownej sprzedaży miejsca, na trasie autobusu, która liczy niekiedy kilkanaście godzin. Można to porównać do sytuacji doładunków w sektorze samochodowego transportu towarowego. Idąc dalej, technologia również analizuje dane, które wpływają do systemu, dając informację np. o rentowności i popycie, dzięki czemu można ustalić na jakich trasach zwiększyć bądź zmniejszyć liczbę pojazdów, gdzie dokonać relokacji taboru, bądź dokonać zmian w rozkładzie jazdy itd. Możliwości optymalizacyjne są niebywale szerokie, trudno z takim graczem na rynku konkurować, na starych zasadach.

 

Technologiczni potentaci zgarniają gros transportowych zysków

Cyfrowe spedycje to nie firmy logistyczne, ale technologiczne, same o sobie często tak mówią. Kiedyś na jednej z konferencji, na której byli przedstawiciele cyfrowych spedycji, usłyszałem zdanie „Nie jesteśmy i nie będziemy w logistyce”. To jest znak nadchodzących czasów, gdzie cyfryzacja zaczyna konkurować z branżową specjalizacją. Podobna sytuacja ma już miejsce od kilku lat w transporcie osób, gdzie duży operator technologiczny, nie posiadający swojej floty, ucieka branżowym specjalistom z największym kawałkiem tortu.

Rynek przewozów osób jest silnie rozdrobiony, tak jak to ma miejsce w naszym sektorze. Nie podejmowanie działań konsolidacyjnych przez rodzime podmioty spowodował, że zrobili to za nas sąsiedzi zza Odry. Firmom będących spadkobiercami bądź powstałymi na bazie starych PKS-ów nie udało się skonsolidować, chociaż były takie próby, gdy na rynku pojawił się Polski Bus (nota bene wchłonięty przez Flixbusa). Bez względu na powody, efekt jest dobrze znany. W rezultacie rodzime firmy, które mogłyby dyktować warunki na rynku (tworząc rodzime marki i aliansy), stały się podwykonawcami wielkiego zagranicznego potentata, bądź zakończyły swoją przygodę, bynajmniej w przewozach międzymiastowych i zagranicznych.

 

KLUCZOWE OBSZARY CYFRYZACJI TRANSPORTU

 

Spójrzmy na towarowy sektor transportu drogowego. Do tej pory nie mieliśmy do czynienia z rewolucją tylko ewolucją. Spójrzmy na kilka kluczowych obszarów.

 

Komunikacja

W latach 90 kierowca meldował się z miejsca załadunku albo z budki telefonicznej na granicy. Gdy wyjeżdżał z bazy często wiedział już jak wróci, a kółka były bardzo proste -export-import, mało kto podejmował się przerzutów i kabotaży w tamtych czasach. W pierwszej dekadzie XXI wieku mogliśmy już wysyłać smsy, a rozmowy telefoniczne (w szczególności międzynarodowe) stawały się tańsze i bardziej dostępne, co sprawiło, że mogliśmy oferować nowe usługi np. Just in Time oraz optymalizować planowanie poprzez rozbudowywanie „kółek wyjazdowych” o cross trade i kabotaże. Druga dekada XXI w. to był rozwój smartfonów, co usprawniło zarządzanie procesem przewozów np. mogliśmy dzięki przesłanym fotografiom zamknąć proces reklamacji (uszkodzenia) jeszcze na miejscu zdarzenia. Kierowcy zyskali dostęp do Internetu, przez co znalezienie adresu stało się prostsze (nie trzeba było za każdym razem prosić o to spedytora). Gdyby przerzucić spedytora i kierowcę z lat 90 do dnia dzisiejszego, to tacy przybysze z przeszłości mogliby poczuć się jak po rewolucji. Niemniej jednak żadnej rewolucji w mojej ocenie nie było, nadal mamy spedytora, który planuje i kierowcę, który jeździ. Co więcej opisana zmiana pojawiła się u nas jako efekt rewolucji w innej branży – w tym przypadku telefonii. My tylko zmienialiśmy urządzenia do komunikacji pozostawiając model niezmienionym.

 

Tabor

W odróżnieniu do komunikacji, rozwiązania w tym obszarze są jak najbardziej dedykowane naszej branży. Niemniej jednak trudno doszukać się rewolucji. Pomimo wielu usprawnień w taborze, cały czas mamy do czynienia z ciągnikiem, solówką, naczepą czy też przyczepą, no i najważniejsze – ciągle potrzebujemy kierowcy. Pomimo że ten model funkcjonuje od wielu dziesięcioleci, do dzisiaj rzadko potrafimy wykorzystać jego potencjał. Spójrzmy chociażby na naczepy, które dają możliwości planistyczne w postaci ruchów naczepowych. Mało która firma ma na tyle rozwinięty dział planowania, aby móc sobie pozwolić na tego typu optymalizację.

 

Systemy IT

W tym obszarze na pewno mamy do czynienia z pewnego rodzaju rewolucją, która dotyka naszą branże jak i wszystkie inne w podobnym stopniu, chociażby wspomniane cyfrowe spedycje. Dzisiaj mamy wiele narzędzi poczynając od monitoringu GPS, przez telematyka, aż po zaawansowane systemy TMS (Transport Management Systems). Niemniej jednak w tym obszarze, obserwując firmy spedycyjne i transportowe, można dostrzec wielkie rozbieżności w poziomie zaawansowania technologicznego. Co sprawia, że nie możemy mówić o jakimkolwiek standardzie technologicznym w naszej branży. Na rynku transportowym, porównując tej samej wielkości firmy, możemy zaobserwować przepaść technologiczną. Z jednej strony możemy spotkać firmę wykazującą się dużym zaawansowaniem technologicznym, mającą rozwinięte systemy TMS, niekiedy stworzone „na miarę” własnych potrzeb, wraz z aplikacjami dla kierowców i przewoźników. Z drugiej – możemy spotkać firmę która nadal opiera się na „papierologi” i ewentualnie prostych arkuszach w Excelu. Co najlepsze – pomimo tak wielkiej różnicy, obydwie firmy będą dla siebie groźną konkurencją …

Spójrzmy jeszcze jaki argument najczęściej wykazujemy przed klientami na dowód naszej nowoczesności? Ten argument pojawia się od dobrych 20 lat, a nadal nie jest standardem. Najczęściej jest to „GPS” – technologia, która powstała w latach 70., a była komercjalizowana w latach 90, podobnie jak Internet. Czy dzisiaj można uznać dostęp do Internetu za innowacyjność / nowoczesność?

Skoro nie było cyfrowej rewolucji w transporcie drogowym, to czy ona nadejdzie?

Na tą chwilę widzę 3 nadchodzące rewolucje:

  1. Cyfrowe spedycje.
  2. Autonomiczne pojazdy.
  3. Automatyzacje pracy.

A to z kolei będzie wymagało wielu zmian w naszej mentalności i przemyśleń dotyczących przyszłości:

 

CYFROWE ZMIANY W MENTALNOŚCI TRANSPORTOWCOW

 

Pokora

Gdy docierają do nas informacje odnośnie nowinek technologicznych, jak chociażby związanych z pojazdami autonomicznymi, wielu z nas śmieje się pod nosem albo traktuje to, jako fantazje akademickie, próbując lekceważyć nadchodzące zmiany i wyzwania. Dzisiaj wizja pojazdów, które jeżdżą „same”, nie jest fantazją, tylko jest w fazie testów. Ostatnio w USA autonomiczny zestaw z chłodnią przejechał z zachodniego wybrzeża na wschodnie (ponad 4 tys. km) z dostawą masła. Można próbować zdyskredytować ten przykład, mówiąc że ten transport to „ustawka marketingowa”. Może być w tym stwierdzeniu sporo racji, niemniej jednak, fakt jest tak, że ten transport się odbył! Warunki atmosferyczna w trakcie tej trasy były zarówno śnieżne jak i deszczowe. Cały przejazd trwał 3 dni, choć można podejrzewać, że gdyby nie fakt nadzoru przez człowieka, ciężarówka mogłaby ten dystans pokonać o wiele szybciej (jadąc bez przerwy). Firmy takie jak UPS, Amazon, Uber już inwestują i wprowadzają technologię autonomicznych pojazdów do codziennego użytku, to się staje rzeczywistością.

Nie musimy sięgać wzrokiem za ocean, aby dostrzec zbliżające się zmiany, możemy je zauważyć na własnym podwórku. W Gdańsku we wrześniu 2019 r., przez miesiąc jeździł autonomiczny autobus, który dowoził na ostatnim kilometrze, pasażerów do miejscowego zoo. Tylko w ciągu pierwszych 4 dni przewiózł niespełna 400 osób. Natomiast w Krakowie pod koniec stycznia 2020 r., testowano autonomiczny tramwaj. Na małopolskim odcinku autostrady A4 był niedawno planowany test przejazdu autonomicznej ciężarówki w warunkach normalnego ruchu (z powodów formalnych został zawieszony). Natomiast w Norwegii przewoźnik obsługujący transport w kopalni Brønnøy Kalk stracił kontrakt na rzecz autonomicznych ciężarówek, dostarczonych przez firmę Volvo.

Ten kto uważa, że rewolucja technologiczna go nie dotyczy, mówiąc np. że na pewno nie wygryzie kierowców, bo oni byli od zawsze, pragnę przypomnieć coś. Transport istnieje od około 6 tys. lat, odkąd wynaleziono koło (nosząc nazwisko Kołodziej, czuję się zobowiązany nawiązać do tego momentu). Wynalezienia koła można również przypisać powstaniu zawodu woźnicy, natomiast zawód kierowcy powstał raptem 100-150 lat temu. Skoro dzisiaj (w transporcie) nie ma zawodu o wielomilenijnej historii, to czemu miałoby to ominąć kierowców?

Wbrew pozorom w historii możemy znaleźć wiele odpowiedzi dotyczących przyszłości. Historia ukazuje nam wyraźnie, że pewne zmiany są nieuniknione i z biegiem czasu są coraz bardziej dynamiczne. Gdy w XIX w. zaczęto wprowadzać pierwsze silniki parowe, też mało kto na serio myślał o tym, że kiedyś odejdzie się od koni w transporcie. Potrzeba było jednego stulecia, aby powstała pierwsza ciężarówka. Kolejne „rewolucje technologiczne” odbywały się w coraz szybszym tempie. I tak – od 12 sekundowego lotu braci Wright, do pierwszego lotu w kosmos minęło już nieco ponad pół wieku. Internet w Polsce zaczął być powszechnie dostępny od 1994 r., kiedy to raptem 0,4 proc. ludności miało do niego dostęp, a już 10 lat później Internet stał się codziennością u co trzeciego Polaka (32,5 proc.).
Optymalizacja

Powinniśmy zacząć podchodzić poważniej do tematu optymalizowania i planowania. Jeżeli chcemy korzystać z dobrodziejstw automatyzacji powinniśmy najpierw ułożyć procedury i procesy, które są wykonywane w naszych firmach. To natomiast powinno być poprzedzone dobrym audytem, w który są zaangażowani pracownicy. Często jest to praca, która nie ma bezpośredniego przełożenia na wynik operacyjny tu i teraz. To inwestycja, której owoce widać dopiero po upływie czasu. Jest to również niezbędny krok, który pozwoli w kolejnym etapie zainwestować w rozwiązania informatyczne na miarę cyfrowej rzeczywistości, a więc np. automatyzowania pracy spedytorów. Co z kolei będzie miało przełożenie na efektywność i oszczędność.

 

Kompetencje

Nadchodząca rewolucja będzie również wymagała zmiany w podejściu do pojęcia „spedytor”. Z definicji to osoba, która organizuje transport, jednak dzisiaj często ta rola ogranicza się do sprzedawcy frachtów. Te czynności z pewnością w dużej mierze mogą być zautomatyzowane. W niedalekiej przyszłości spedytor powinien skupić się na prawdziwym planowaniu i organizowaniu transportu, co będzie wiązało się z podniesieniem kompetencji (zarówno twardych jak i miękkich). Spedytor w cyfrowej rzeczywistości to osoba, która będzie znała aspekty prawne transportu, czynniki ekonomiczne w obsługiwanych branżach, możliwości technologiczne oraz będzie się świetnie komunikować w ramach łańcucha, w którym operuje. Przez co cyfrowy spedytor będzie mógł zarządzać większą ilością zasobów oraz będzie wsparciem dla swoich klientów.

 

Relacje

Wbrew powszechnej obawie o to, że technologia zabija w nas człowieczeństwo i potrzeby komunikacji, uważam, że dzięki rozwojowi cyfryzacji, relacje – również w naszej branży – będą musiały wejść na wyższy poziom. Dzisiaj kontakt pomiędzy spedytorami a zleceniodawcami, czy też przewoźnikami, ograniczony jest do pytań „Skąd? Dokąd? Za ile?”. Funkcjonalności matchingowe zwolnią nas z większości tego typu sytuacji. Komunikacja wejdzie na wyższy poziom, spedytor będzie musiał przewidywać potrzeby branży klienta i na nie reagować, co będzie wiązało się z potrzebą nawiązania głębszych relacji. Spedytor również będzie zajmował się ciągłym optymalizowaniem posiadanych zasobów. Cały proces sprzedaży będzie musiał wejść na poziom, w którym poznajemy i przewidujemy potrzeby, a nie tylko reagujemy na zgłoszenia.

 

Konsolidacja

Firmy technologiczne wchodzące na nasz rynek transportowy, to wielkie podmioty, które posiadają niewyobrażalny kapitał. Co nie oznacza, że jesteśmy skazani na porażkę. Myślę, że w wielu sytuacjach ratunkiem będzie współpraca, a często również konsolidacja. Warto zastanowić się czy nie istnieją wspólne cele dla nas i naszych konkurentów. Sądzę, że coraz częściej będzie potrzeba nawiązywania różnych aliansów z konkurentami w celu realizacji konkretnych celów.

Wejście do cyfrowej rzeczywistości będzie wiązało się również z sporymi inwestycjami. Właściciele firm w naszej branży będą musieli stanąć przed ważnymi decyzjami – inwestować w technologię, czy spieniężyć wartość przedsiębiorstwa? Skoro zmiany technologiczne będą wymagały sporych nakładów, to być może dla części naszej branży, najlepszą opcją będzie sprzedaż firmy i spieniężenie tego, co zbudowano? Warto pamiętać, że szczyt rozwoju firmy to często najlepszy moment na jej sprzedaż. Spójrzmy chociażby na założyciela serwisu Nasza-klasa.pl, większościowy pakiet został sprzedany w szczycie wartości, chwilę przed tym, gdy użytkownicy zaczęli uciekać do amerykańskiego konkurenta.

Przedsiębiorstwa, które zdecydują się sprostać nowej rzeczywistości będą musiały  nie tylko inwestować w technologię, ale również nierzadko staną przed decyzjami o przejęciach bądź fuzjach.

Życzę sobie i całej naszej branży, aby do jak największej liczby konsolidacji doszło z inicjatywy rodzimych firm, abyśmy sprostali zmianom i pokazali ze Polski transport drogowy jest niezmiennie liderem w Europie. Kiedyś usłyszałem, że Polacy to naród, który świetnie się adaptuje do zmian, dlatego jestem spokojny o to, że poradzimy sobie w cyfrowej rzeczywistości. Najważniejsze, aby nasza obecna silna pozycja na rynku europejskim nie zabrała nam pokory, bez której możemy podzielić los przywołanego wcześniej producenta „niezniszczalnych” telefonów. Dlatego zacznijmy już dzisiaj myśle,ć w jaki sposób odpowiedzieć na nadchodzące zmiany.

 

Autor

Mariusz Kołodziej

Jest wieloletnim, doświadczonym spedytorem, który zajmuje się kształceniem kandydatów na spedytorów oraz poprawą kwalifikacji wykonujących ten zawód.

Fot. Kolodziej Mariusz