Zarządzanie

Mocny głos BCC dla transportu

20 grudnia 2019

O wsparciu potrzebnym dla utrzymania pozycji lidera przez polskie firmy transportowe  rozmawia z Adamem Juniszewskim, przewodniczącym Komisji ds. Transportu Business Centre Club, Marek Loos.

Jest pan założycielem i przewodniczącym Komisji ds. Transportu przy BCC. Skąd pomysł jej stworzenia? Jakie są jej cele? Jakie i ile firm zrzesza?

Polskie firmy zajmujące się międzynarodowym towarowym transportem drogowym stanowią 25 proc. europejskiego rynku. Jeśli weźmiemy pod uwagę transport realizowany przez czołówkę europejskiego rynku przewozowego, Licząc w tonokilometrach, okazuje się, że Polska jest liderem wśród 28 krajów Unii Europejskiej. Aby utrzymać tę pozycję, potrzebna jest wspólna polityka polskiej branży transportowej, a także wsparcie ze strony instytucji państwowych. To tylko niektóre z powodów, dla których zawiązała się Komisja ds. Transportu przy BCC, która reprezentuje polski transport.

Do tej pory, jako tak duża grupa, nie mieliśmy silnego, wspólnego głosu, który dbałby o branżę. Zwrócił na to uwagę prezes spółki MaWo Group, Wojciech Romaniuk i to on zainicjował powołanie Komisji. Obecnie przedstawiciele wielu firm, członków BCC, zasiadają w Komisji. Wśród nich znajdują się zarówno przedstawiciele firm przewozowych (posiadający łącznie kilka tysięcy zestawów transportowych), jak i firmy wspierające transport m.in. kancelaria radców prawnych DCC z Poznania czy MaWo Group zajmująca się doradztwem gospodarczym dla firm transportowych i szeroko rozumianym outsourcingiem dla transportu. To już jest znacząca grupa, ale liczymy na to, że dołączą do nas kolejni przedsiębiorcy. Chcemy mówić jednym głosem i mieć realny wpływ na zmiany w przepisach prawnych, które bezpośrednio wpływają na naszą pracę.

Czy chcecie wspomagać lub mobilizować polskie władze, żeby mocniej dbały o interesy polskiego transportu w UE, szczególnie w okresie obecnej batalii o ostateczny kształt Pakietu Mobilności.

Oczywiście, że tak. Wszyscy widzimy, że propozycje zmian w transporcie europejskim, zawarte w Pakietu Mobilności, głównie uderzają w transport wschodniej części Europy, w tym oczywiście nasz. Wiele pomysłów, które powstały w ramach prac Komisji będą trudne do realizacji bez wsparcia odpowiednich instytucji państwowych. Przykładem może być program szkoleń nowych kierowców. Chcemy pokazać, ze zawód kierowcy jest ciekawy i potrzebny, i można w nim realizować swoje potrzeby. Polskim władzom, tak samo jak nam, powinno zależeć na bardzo dobrej kondycji naszego transportu. Transport wpływa na nasze codzienne życie, chociażby ma wpływ na ceny towarów, które kupujemy w sklepach.
Jak pana zdaniem Pakiet Mobilności (PM) zmieni oblicze europejskiego transportu drogowego o ile PM wejdzie w życie w obecnym kształcie?

Tak naprawdę nie wiadomo jeszcze jaka będzie jego ostateczna forma. Jeśli mówimy o obecnych propozycjach zmian, to mogą one mieć wpływ na układ sił – na zmianę udziału poszczególnych państw europejskim w rynku przewozów. Szczególnie po głosowaniu z 24 września 2019 r. Poczekajmy na ostateczne rozstrzygnięcie. Dalsze działania w Komisji Europejskiej pokażą nam rozkład poparcia dla transportu we wschodniej części Unii Europejskiej i zobaczymy czy chodzi o polepszenie europejskiej gałęzi transportu czy partykularne interesy poszczególnych państw.

 Są też inne zagrożenia dla firm zajmujących się międzynarodowym towarowym transportem drogowym ze wschodniej części UE, np. harmonizacja zabezpieczeń socjalnych i emerytalnych dla pracowników delegowanych w całej UE, a za takich pracowników uznaje Dyrektywa o pracownikach delegowanych kierowców ciężarówek w transporcie międzynarodowym.

Każda zmiana niesie ze sobą jakieś „zagrożenia”, bo coś nie będzie już takie jak dotąd. Coś, do czego wszyscy przyzwyczaili się. Taka jest istota zmiany. Z ocenami poczekałbym do konkretnych propozycji zmian, i – co najważniejsze – jak będą egzekwowane i rozliczane te założenia? Ale na dzisiaj nie wyobrażam sobie zgłaszania pracownika – kierowcy – do systemów ubezpieczeń społecznych wszystkich krajów, przez które przejeżdża. Może to być kilka lub kilkanaście państw w bardzo krótkim czasie. Powszechny system ubezpieczeń w Europie nie wytrzyma takiej sytuacji. Ponadto uważam, że każdy pracujący, zatrudniony w polskiej firmie, powinien odprowadzać składki na ubezpieczenia społeczne w Polsce.
Jakie inne aspekty polskiego biznesu transportowego chce wspierać Komisja ds. Transportu (np. kwestia niedoboru kierowców, krajowe regulacje niesprzyjające branży transportowej, czy inne).

Jednym z kluczowych aspektów jest brak kadr. Szacuje się, że niedobór kierowców jest na poziomie ok. 100 tys.. Kiedyś kierowców kształciły różne instytucje np. wojsko. Dzisiaj jest niewiele szkół, które kończą absolwenci z prawem jazdy kategorii C czy C+E. Tutaj widzimy dwa problemy. Pierwszy, polegający na stereotypie zawodu kierowcy z przełomu lat 80. i 90. ubiegłego stulecia, który nie zachęcał młodych ludzi do podjęcia się tego zawodu i realizowania się w tej profesji. Drugi problem, to jednorazowy wydatek związany z uzyskaniem prawa jazdy kategorii C+E i uprawnień z tym związanych. To kwota ponad 10 tys. PLN. Młodych ludzi po prostu nie stać na taki wydatek. Także tutaj widzimy pomoc państwa i instytucji, które mogłyby wesprzeć i zwiększać dostępność do zawodu profesjonalnego kierowcy.

Dziękuję za rozmowę

Marek Loos