Prawo

Trudne negocjacje Pakietu Mobilności

18 grudnia 2019

Portal dziennik.pl donosi, że Pakiet Mobilności to nie koniec wyzwań stojących przed polskimi firmami transportowymi. Pojawiła się kolejna propozycja uderzająca w polskich przewoźników. Tym razem chodzi o płacenie składek na rzecz kierowców w krajach zachodnich

Porozumienie osiągnięte w Brukseli w sprawie pakietu mobilności, który określa wymiar, w jakim praca kierowców podlega zasadom delegowania, to zdaniem branży i ekspertów zgniły kompromis. Udało się, co prawda, pewne zapisy złagodzić, jednak ich wejście i tak znacząco utrudni życie naszym przewoźnikom.

 

Zakaz odpoczynku tygodniowego w kabinach

– Sektor to przełknie, ale będzie musiał dużo popić – mówi europoseł PiS Kosma Złotowski. Deputowana PO Elżbieta Łukacijewska dodaje, że cała praca administracyjna związana z rozliczaniem pracy kierowców i dostosowywaniem ich do nowych zasad będzie pewną gimnastyką, ale kierowcy, pracując w Niemczech, nie mogą dostawać stawek rumuńskich, bułgarskich czy nawet polskich. – Musieliśmy wypośrodkować te przepisy – mówi posłanka.

O tym, że nowe regulacje nie pozostaną bez konsekwencji dla przewoźników, jest przekonany Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców Transport i Logistyka Polska. Jego zdaniem to przykład prawa pisanego na kolanie – nieprecyzyjnego i pozostawiającego pole do interpretacji. – Do tego utrzymano zakaz odbioru odpoczynku tygodniowego w kabinie kierowcy. Zrobiono to, choć jednocześnie nie zadbano o należytą infrastrukturę, np. w zakresie moteli przy trasach. To spowoduje, że polscy przedsiębiorcy będą musieli zrezygnować z pewnych operacji na Zachodzie, gdyż podmiana kierowców i ściąganie ich do kraju będzie zmniejszało opłacalność kursów – tłumaczy.

Nowego prawa dobrze nie ocenia też reprezentująca Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych Margareta Przybyła. – Podczas ostatnich rozmów udało się częściowo zneutralizować szereg niebezpiecznych zapisów dotyczących powrotu pojazdu do kraju siedziby, odpoczynków czy kabotażu – dodaje.

Konsekwencje zależą od profilu firmy. Jeśli przewoźnik specjalizuje się w kabotażu (czyli operacji w całości świadczonych w jednym kraju, w którym firma nie ma siedziby), to będzie musiał się liczyć ze zwiększoną liczbą pustych przebiegów. Z kolei zmiany w cross-trade (przewóz ładunków pomiędzy dwoma krajami przez przewoźnika niemającego siedziby w żadnym z tych państw) oznaczają konieczność kalkulowania wynagrodzeń po stawkach krajów, w których ma miejsce, co będzie sporym wysiłkiem biurokratycznym.

 

Koordynacja zabezpieczeń społecznych

To jednak nie koniec problemów przewoźników na unijnym podwórku. W Brukseli pojawiła się propozycja dotycząca zmian w koordynowaniu systemów zabezpieczenia społecznego dotycząca definicji siedziby firmy. To ona determinuje w wielu przypadkach kraj, w którym opłacane są składki. Niebezpieczna dla polskich firm transportowych propozycja zawiera listę kryteriów, na podstawie których będzie ustalana owa definicja, takich jak obrót, czas pracy pracowników, liczba usług oraz osiągane przychody. To rozwiązanie może doprowadzić do tego, że składki kierowców będą płacone za granicą, jeśli okaże się, że więcej przepracowali poza Polską. Na razie wszystko wskazuje na to, że ma być brany roczny okres rozliczeniowy. Za tymi zmianami najbardziej optuje Francja, której politycy od dawna podkreślają, że składki pracowników z krajów o niższych kosztach pracy powinny być płacone we Francji, by wyrównać konkurencyjność z lokalnymi firmami.

Jak mówi Margareta Przybyła, także ekspert ds. europejskich przy stowarzyszeniu Inicjatywa Mobilności Pracy, celem nowej definicji pierwotnie była walka z firmami skrzynkami pocztowymi, czyli procederem rejestrowania przedsiębiorstwa w kraju o niższych kosztach pracy. – Ale widać, że za proponowanymi zmianami kryje się protekcjonizm. Na pierwszy plan wysuwają się kryteria, które świadczą o zamiarze ochrony własnego rynku oraz o zmuszaniu firm, które z sukcesem działają na jednolitym rynku, do płacenia składek w tzw. krajach przyjmujących – podkreśla ekspertka.

Podobnie uważa Maciej Wroński, dodając, że w ostatnim czasie pojawiła się kolejna propozycja w tej sprawie – by składki za kierowców, którzy więcej przepracowali za granicą, były opłacane w Polsce, ale według stawek obowiązujących w tych krajach. – To oznacza, że polskie urzędy musiałyby stosować się do zagranicznych przepisów nie tylko w kwestii naliczania składek, lecz także ich egzekwowania. A to raczej niemożliwe – dodaje inny nasz rozmówca, znający kulisy rozmów w Brukseli.

A co jeśli pracownik spędził tyle samo czasu w kilku krajach? Czy przewoźnik musiałby odprowadzić kilka składek? Na razie nie wiadomo.

Negocjacje nad rewizją rozporządzeń dotyczących koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego miały być kontynuowane w zeszły czwartek, ale spotkanie odwołano ze względu na brak porozumienia wśród krajów członkowskich.

Przedsiębiorcy są zaskoczeni planowanym rozwiązaniem i spodziewają się, że konsekwencje będą dla nich drastyczne. Obawy budzi też powiązanie składek emerytalnych ze zdrowotnymi i chorobowymi w niektórych krajach. – To kolejna propozycja zwiększająca koszty prowadzonej działalności, ale też biurokrację, jeśli składki będzie trzeba płacić w różnych krajach – mówi przedstawiciel jednej z firm transportowych na Mazowszu i dodaje, że dziś rentowność w sektorze sięga ledwie 1–3 proc. Na obroty przewoźników przełoży się fakt, że wielu z nich chce wycofać się z przewozów cross-trade i kabotażowych. Odrobienie strat na rynku krajowym nie będzie możliwe z powodu dużej konkurencji.

 

Źródło: www.dziennik.pl