Finanse

Mały ZUS – wielkie kłopoty

18 września 2019

Wprowadzony w tym roku tzw. mały ZUS zamiast ulgi przyniósł małym przedsiębiorcom ogromne rozczarowanie. Eksperci oceniają, że obecny system ubezpieczeń społecznych może być szkodliwy dla przedsiębiorczości w Polsce. Planowane przez rząd na 2020 r. podwyżki płacy minimalnej i średniej obciążą firmy o dodatkowe 9,7 proc.

Mały ZUS – niższe i proporcjonalne do przychodów składki na ubezpieczenia społeczne dla najmniejszych firm – funkcjonuje od początku br. Poza wymogiem wysokości przychodów, które nie mogą przekroczyć 30-krotności minimalnego wynagrodzenia, przedsiębiorcy musieli wykazać się nie lada refleksem. Na formalności, tj. wyrejestrowanie się z poprzedniego ubezpieczenia z datą 1 stycznia i zgłoszenie do nowego, mieli niespełna tydzień. Nie wszyscy mogli też z ulgi skorzystać. Była ona nieosiągalna dla startujących w biznesie. Z prawa do małego ZUS wyłączono ponadto osoby prowadzące działalność gospodarczą dla byłego pracodawcy, przedsiębiorców na karcie podatkowej, podatników korzystających ze zwolnienia VAT, twórców, artystów, osoby wykonujące wolne zawody i wiele więcej podmiotów prowadzących działalność gospodarczą.

Ulga nie ulżyła…

Problematyczny okazał się sposób obliczania wysokości składek od przychodu, a nie dochodu, jak np. we Francji czy Wielkiej Brytanii. – Dużym utrudnieniem są składki tej samej wysokości dla wszystkich miesięcy danego roku, ponieważ osiągnięty w danym miesiącu przychód nie będzie miał znaczenia, a jak wiadomo: nie we wszystkich firmach jest zawsze taki sam – komentuje Alexander Beresford z CMO Finiata. – W najgorszej sytuacji znajdują się jednak firmy handlowe, których przychody mogą być nawet 20-krotnie większe niż zyski – zaznacza.

Przy maksymalnych dochodach kwalifikujących do prawa skorzystania z małego ZUS najniższa podstawa wymiaru składek wynosi 2 632 zł. Składki emerytalne, rentowe, chorobowe dobrowolne i wypadkowe wynoszą 897,24 zł – bez chorobowego 832,83 zł. Do tego dolicza się składkę zdrowotną obowiązującą wszystkich przedsiębiorców w jednakowym wymiarze, która wynosi 342,32 zł. To oznacza odprowadzanie co miesiąc na konto ZUS 1239,56 zł – bez dobrowolnych składek chorobowych 1175,08 zł. To spore obciążenie firmowego budżetu. Oszczędność wobec pełnego ZUS, który wynosi z chorobowym 1316,97 zł – bez chorobowego 1239,56 zł też jest niewielka – 77,41 zł lub 64,48 zł. Nawet przy podstawie wymiaru składek wynoszącym zaledwie 1 tys. zł, składki do ZUS-u będą wynosiły 658,72 zł miesięcznie przy przychodach nieznacznie przekraczających 2 tys. zł miesięcznie. Ulga więc wątpliwa, zwłaszcza że przy takich przychodach trudno firmę utrzymać nawet bez obciążeń ZUS-owskich. Jeśli biznes zacznie się rozwijać i przekroczy próg 5250 zł przychodów miesięcznie w ciągu roku, przedsiębiorcy nie zaoszczędzą już w kolejnym roku, gdyż automatycznie przejdą na pełny ZUS.

ZUS idzie na rekord

Do budżetu na 2020 r. rząd przyjął projekt prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w wysokości 5772 zł i podniesienie prognozowanego minimalnego wynagrodzenia – z 2250 zł w 2019 r. do 2450 zł. Rosnące płace to duże zadowolenie wśród pracowników, lecz dla pracodawców to przede wszystkim rosnące składki ubezpieczenia społecznego. Analitycy szacują, że obciążenie może wzrosnąć o 9,7 proc., czyli o 127 zł miesięcznie, a przedsiębiorcy płacący pełen ZUS będą musieli odprowadzać 1443,97 zł składki. Rekordowe podwyżki stawek w ub.r. zostaną więc pobite.

System zamiast ułatwiać, stawia kolejne utrudnienia działalności innowacyjnych start-upów oraz sprzyja pracy w tzw. szarej strefie. Rzecznik MŚP zwrócił uwagę, że setki tysięcy mikro- i małych przedsiębiorców marzy o miesięcznych dochodach w wysokości 3136,20 zł, podczas gdy system zakłada, że jest to ich stały i to minimalny miesięczny zysk. W przypadku, gdyby przedsiębiorca chciał zainwestować w rozwój, koszty mogą zaskoczyć w najbardziej nieprzewidzianych momentach, a dotychczas popularne narzędzia okazują się niewystarczające. Tradycyjne kredyty ustępują obecnie miejsca innowacyjnym rozwiązaniom, takim jak np. odnawialna linia kapitałowa FlexKapitał. To fintechowe narzędzie zostało stworzone dla przedsiębiorców, którzy chcą szybkiej poprawy płynności finansowej swojej firmy oraz którzy nie mają czasu, ani ochoty zbierać „góry dokumentów” dla banku, żeby czekać na decyzję.

Ulgi nie dla każdego

ZUS zakłada, że nowy, mały przedsiębiorca w pierwszej kolejności ma możliwość korzystania z innych ulg: pół roku „Ulgi na Start”, co oznacza odprowadzanie przez 6 miesięcy tylko składek na ubezpieczenie zdrowotne oraz przez kolejne 2 lata z obniżonych składek ZUS. To teoretyczna możliwość, ponieważ system narzuca określone warunki.

Śledzenie i dostosowywanie się do nowych coraz bardziej dynamicznych wymagań dodatkowo obciąża przedsiębiorców, odciągając ich od rozwoju biznesu. Kolejne obciążenia w przyszłym roku są już niemal pewne. Pytaniem otwartym pozostaje wysokość podwyżki składek. Odpowiedź padnie dopiero pod koniec stycznia 2020 r, wszystko bowiem zależy od przeciętnego wynagrodzenia w IV kw. br.

Źródło: Finiata