Zarządzanie

Czy bezcłowe terminale złagodzą skutki brexitu

28 sierpnia 2019

Jednym z pomysłów brytyjskiego rządu na złagodzenie skutków brexitu w sferze transportu i logistyki jest stworzenie dziesięciu wolnocłowych terminali morskich. Rządowy projekt przewiduje, że porty morskie oraz lotniska będą konkurować o status „wolnocłowego portu”.

Dobra produkowane w tych strefach, eksportowane z nich oraz do nich importowane nie podlegałyby cłu, zwiększając na światowych rynkach konkurencyjność brytyjskiej oferty. Pierwotnie bezcłowych portów miało być 6, ale liczne protesty przemysłu doprowadziły do zwiększenia tej liczby. Rząd argumentuje, że zaproponowane rozwiązanie wzmocni przemysł i zwiększy zatrudnienie. Wskazuje przy tym na londyńskie doki, które w latach 80 stały się atrakcyjnym terenem inwestycyjnym. Innym przykładem są Stany Zjednoczone, mające 250 wolnych stref, w których pracuje 420 tys. osób. Opozycja uważa, że skutek będzie wręcz przeciwny, bo stracą pozostałe regiony kraju. Na dodatek wolnocłowe porty staną się terenem oszustw celnych i skarbowych.

Po brexicie liczba deklaracji celnych wzrośnie z 50 mln do 250 mln rocznie. Do ich obróbki potrzeba funkcjonariuszy, którzy dopiero są szkoleni. Także przemysł musi zdobyć odpowiednie kompetencje.

To wszystko kosztuje. Joanna Popiołek ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych wskazuje, że koszt jednej operacji tranzytowej może wynieść 35 euro (zarówno w przypadku wykorzystania karnetu TIR jak i procedury T1/T2), zatem dla właścicieli 1200 polskich ciężarówek wjeżdżających codziennie do Wielkiej Brytanii oznacza to dodatkowy koszt 42 tys. euro.

Kosztem będzie także wydłużenie czasu odpraw i nieuniknione kolejki. Każdego roku do i z Wielkiej Brytanii przejeżdża 4,4 mln samochodów ciężarowych. Czas odprawy wynosi 6-8 sekund, a po brexicie będzie to (optymistycznie zakładając) 2 minuty. Nawet takie wydłużenie czasu odpraw spowoduje powstanie 27-kilometrowej kolejki tirów. KP

Źródło: www.rp.pl