Zarządzanie

Nowy europejski układ sił

Margareta Przybyła 9 lipca 2019

Parlament Europejski jest jedną z 3 instytucji stanowiących prawo w UE. Obok Komisji Europejskiej (KE), która posiada kompetencje inicjowania aktów legislacyjnych, europarlamentarzyści wspólnie z przedstawicielami państw członkowskich współdecydują o finalnym kształcie aktów legislacyjnych. Przez lata Parlament Europejski (PE) zyskiwał na znaczeniu i wzmacniał swoje kompetencje legislacyjne w wielu obszarach. Z tego też powodu wybory do PE są niezwykle ważnym wydarzeniem. Tym bardziej, że dają początek wielkiej zmianie instytucjonalnej.

Oprócz nowych europosłów, w najbliższym czasie poznamy też nowego przewodniczącego PE, przewodniczącego KE oraz Rady Europejskiej (RE). Wszystkie te wydarzenia będą miały ogromny wpływ na kierunek, w jakim przez najbliższe 5 lat będzie podążała Unia Europejska.

Koniec wielkiej koalicji EPP i S&D

Tegoroczne wybory do PE wzbudzały ogromne emocje. Dyskusja wokół tematów europejskich została wpisana w dyskusję na tematy krajowe, co spowodowało większe niż zwykle zainteresowanie tymi wyborami. Potwierdziła to rekordowa frekwencja, która w całej UE osiągnęła poziom ponad 50 proc., a w samej Polsce wzrosła o 20 punktów proc.

Wyniki wyborów nie były wielką niespodzianką. Od dawna spekulowano, że grupy centrowe, zarówno Europejska Partia Ludowa EPP (179 członków) jak i Europejscy Socjaliści i Demokraci S&D (153) stracą na sile. W rzeczywistości grupy te straciły kilkudziesięciu członków, co w konsekwencji nie daje im możliwości utworzenia „wielkiej koalicji”. Z taką sytuacją mamy do czynienia po raz pierwszy w historii PE. Z szansy tej z pewnością skorzystają Liberałowie (105) i Zieloni (74) – wielcy wygrani tegorocznych wyborów. W ostatnich tygodniach przed wyborami pojawiło się wiele analiz, które ostrzegały przed falą ugrupowań antyeuropejskich mających zalać Parlament Europejski. W rzeczywistości okazało się, że choć liczba eurosceptycznych posłów wzrosła, to nadal jest to wynik poniżej oczekiwań (szacuje się, że 510 europosłów jest pro-europejskich a 235 eurosceptycznych, a nadal trudno ocenić poglądy 6).

Obserwując proces legislacyjny w Unii Europejskiej można by teoretycznie stwierdzić, że rozpad „wielkiej koalicji” oraz wkroczenie do mainstreamu grupy Liberałów będą miały korzystny wpływ na pluralizm debaty politycznej. Czy polscy przedsiębiorcy mogą więc mieć powody do zadowolenia?

Skład grup politycznych – możliwa zmiana wartości?

Aby odpowiedzieć na to pytanie należy przeanalizować m.in. skład narodowy grup politycznych, gdyż czynnik ten ma bardzo duży wpływ na stanowisko reprezentowane przez grupy w debacie na forum PE.

Wstępna analiza składu PE pozwala przypuszczać, że w Europejskiej Partii Ludowej może zwiększyć znaczenie głos krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Może to mieć wpływ na stanowisko reprezentowane przez grupę np. w kwestiach środowiskowych, czy tych związanych z rynkiem wewnętrznym lub transportem. Największą delegacją nadal pozostaje delegacja niemiecka z 29 członkami (spadek o 5). Druga w kolejności jest delegacja polska (17 Europosłów), tuż za nią plasuje się Rumunia i Węgry. Oznacza to, że obóz Europy Środkowej i Wschodniej przybierze na sile. Języczkiem uwagi w tematach gospodarczych, a także tych związanych z transportem, mogą okazać się delegacje hiszpańska i portugalska, dlatego warto wzmocnić współpracę z organizacjami z tych krajów. W grupie Europejskich Socjalistów i Demokratów (S&D) nie odnotowano aż tak znaczących zmian. Wydaje się więc, że retoryka tej grupy nie zmieni się znacząco. Wzmocniła się pozycja delegacji hiszpańskiej. Delegacja polska wzrosła z 5 do 8, ale to nadal zbyt mało by wprowadzić „ferment” np. w debacie dotyczącej Pakietu Mobilności. Nadal kraje Europy Zachodniej t.j. Włochy czy Niemcy będą odgrywały kluczową rolę.

Niezwykle ciekawie, ale też z punktu widzenia polskich przedsiębiorców niebezpiecznie, wygląda sytuacja w grupie Liberałów. Z jednej strony należy cieszyć się, że Liberałowie zyskują na znaczeniu, gdyż poprawi do pluralizm debaty politycznej w PE. Z drugiej jednak strony – ze względu na bardzo duży udział delegacji francuskiej (21) – można przewidywać, iż tradycyjnie prezentowane liberalne stanowisko tej grupy może ulec zmianie. Szczególnie w tematach związanych z mobilnością pracy i usług, konkurencyjnością rodzimych przedsiębiorstw czy w tematach środowiskowych. Na znaczeniu traci grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, która do tej pory prezentowała liberalne i prorynkowe stanowisko.

W tak podzielonym PE wzrasta prawdopodobieństwo zawiązywania koalicji „ad hoc” – wokół wybranych tematów, a więc koalicji wzdłuż podziałów krajowych, a nie politycznych. W tematach związanych z mobilnością i „walką” konkurencyjną pomiędzy Wschodem i Zachodem może niestety zawiązać się koalicja pomiędzy grupami lewicowymi (GUE, S&D, Zieloni), a europosłami z ugrupowań eurosceptycznych i antyeuropejskich (EFDD, ENF).

Komisje parlamentarne – decydujący głos legislacyjny

Oprócz składu grup politycznych duże znaczenie dla przedsiębiorców ma także skład poszczególnych komisji parlamentarnych. Dlaczego komisje są tak ważne?

Przede wszystkim to europosłowie w ramach komisji pracują nad konkretnymi aktami legislacyjnymi. Proponują poprawki, zatwierdzają ostateczne sprawozdania, które później poddawane są pod głosowanie plenarne. Zatwierdzają także często mandaty na trójstronne negocjacje z Radą i KE. Oprócz prac legislacyjnych komisje parlamentarne przeprowadzają też wysłuchania kandydatów na komisarzy, zatwierdzają ich kandydatury, a także mają wpływ na program prac PE i KE.

Szczególnie ważną rolę w procesie legislacyjnym odgrywają europosłowie wyznaczani na sprawozdawców konkretnych aktów legislacyjnych. Sprawozdawca przygotowuje projekt sprawozdania, następnie prowadzi negocjacje pomiędzy poszczególnymi grupami politycznymi i ma duży wpływ na końcowy kształt dokumentu. Ważne jest także stanowisko posłów przygotowujących opinie dla komisji wiodącej, choć zdecydowanie funkcja ta daje mniejszy wpływ na ostateczne stanowisko PE. Istotna jest także funkcja koordynatora, czyli europosła „zarządzającego” europosłami ze swojej grupy politycznej, zasiadającymi w danej komisji parlamentarnej. Koordynator ma wpływ na wyznaczanie sprawozdawców i opiniodawców, a także na stanowisko grupy politycznej w danym temacie. Wpływowe jest oczywiście także stanowisko przewodniczącego komisji. Ma on wpływ na ogólny kierunek prac komisji, podejmuje często kluczowe decyzje proceduralne i te związane z głosowaniami. Może także prowadzić negocjacje trójstronne pomiędzy PE, KE i Radą UE.

Ważne jest więc, aby jak najwięcej polskich europosłów zasiadało w newralgicznych komisjach i aby obejmowali jak najczęściej wpływowe funkcje.

Wybory do PE i co dalej?

To właśnie teraz – w czerwcu, europosłowie zgłaszają swoje zainteresowanie poszczególnymi komisjami. Trwa też proces konstytuowania się grup politycznych. Z ostateczną oceną składu PE musimy więc zaczekać: przypadku grup politycznych – do końca czerwca, a w przypadku komisji parlamentarnych – do pierwszego tygodnia lipca.

Poza konstytuowaniem się grup politycznych i komisji parlamentarnych, wybory do PE mają także kluczowe znaczenie dla wyboru przyszłego przewodniczącego PE oraz przewodniczącego KE i RE. Wybór ten będzie miał kluczowe znaczenie dla strategicznych kierunków, w których w najbliższych 5 latach będzie podążała UE. Dla polskich przedsiębiorców ważne jest czy przewodniczącym komisji zostanie osoba pokroju Jean-Clauda Junckera, który ogromny nacisk położył na tematy społeczne i walkę z dumpingiem socjalnym, czy pokroju Manfreda Webera, który do tej pory w tematach związanych z rynkiem wewnętrznym i transportem, wypowiadał się w tonie sprzyjającym firmom z Europy Środkowej i Wschodniej. Ze względu na wyniki wyborów i konieczność porozumienia pomiędzy grupami EPP, S&D, ALDE i Zielonymi, nadal brak jest jasności, komu może zostać przekazana misja kierowania KE i skompletowania kolegium komisarzy.

Szczególnie ważne jest to, kto obejmie poszczególne teki w ramach kolegium komisarzy. Jest jeszcze zbyt wcześnie, aby mówić o pewnych kandydaturach, ale obserwacja dyskusji politycznej w poszczególnych krajach pozwala na wyciągnięcie pewnych wniosków. Jeśli chodzi o Francję, to kandydatami na komisarza może być Michel Barnier lub Nathalie Loiseau. Znane jest nam jednak niestety francuskie podejście do rynku wewnętrznego czy konkurencji ze strony zagranicznych firm. Niepokojące sygnały napływają także z Włoch, które coraz mocniejszy nacisk kładą na protekcjonizm oraz ochronę rodzimych rynków i pracodawców. Włochy zainteresowane są bowiem objęciem tek „gospodarczych”. Luksemburg do KE planuje wysłać obecnego ministra ds. pracy i polityki społecznej, który może być zainteresowany przejęciem teki po obecnej komisarz Marianne Thyssen. Jedynym krajem nam bliskim światopoglądowo, który jest zainteresowany teką związaną z rynkiem wewnętrznym i mówi o tym głośno są Czechy (Vera Jurova).

Co przyniosą najbliższe miesiące?

Dla sektora transportu szczególnie ważne będzie to, jacy europosłowie zasiądą w Komisji Transportu i Turystyki oraz w Komisji Zatrudnienia i Spraw Społecznych. Skład komisji poznamy w pierwszym tygodniu lipca, po głosowaniu plenarnym w tej sprawie. Wówczas warto uważnie przeanalizować jej skład i zidentyfikować „Ambasadorów”, czyli europosłów, którzy będą skłonni reprezentować interesy branży.

Uważnie śledzić należy także powrót do prac nad Pakietem Mobilności. Jeszcze przed wyborami europejska komisarz ds. transportu zapowiedziała, że instytucje powinny być gotowe do negocjacji już w lipcu. To dość wcześnie, zważywszy na fakt, iż komisja transportu będzie musiała najpierw wyznaczyć nowy zespół negocjacyjny (nie wszyscy europosłowie zaangażowani w prace wrócili do PE po wyborach). Dla branży transportowej niezwykle ważne będzie też to, kto obejmie tekę po Violecie Bulc. Przed nami więc wiele emocjonujących tygodni.

Artykuł ukazał się w czasopiśmie Transport Manager 3(39) czerwiec-lipiec 2019 str. 36-40.