Prawo

„Chcemy kompleksowych rozwiązań dla przewoźników i kierowców”

Marek Loos 28 marca 2019

Rozmowa z Tadeuszem Kucharskim, przewodniczącym Krajowej Sekcji Transportu Drogowego NSZZ „Solidarność”.

 

Niedawno, gdy z Panem rozmawiałem, usłyszałem od Pana stwierdzenie, że nie o taki Pakiet Mobilności „Solidarność” kierowców walczyła. Co się Wam nie podoba w Pakiecie? Przecież uczestniczyliście w różnych gremiach unijnych w jego tworzeniu.

Wie Pan – mieszają przy tym Pakiecie …

Kto miesza?

Ci, którzy są zainteresowani, żeby nic się nie zmieniło.

Zapewne mówi Pan o przewoźnikach drogowych.

Tak. Walczą o zachowanie obecnego status quo. Stąd mieszanie w projekcie Pakietu, po to, żeby nie został uchwalony, aż do nowych wyborów do Parlamentu Europejskiego. Im więcej mamy bałaganu tym lepiej dla właścicieli firm transportowych z naszej części Europy, czyli z takich krajów, jak Polska, Litwa, Rumunia, Bułgaria i inne.

Dlaczego uważa Pan, że obecnie jest bałagan w przepisach regulujących transport w UE?

Pod pretekstem takich szumnych haseł, jak ograniczanie dostępu do unijnego rynku, czy swobody świadczenia usług, mamy cały czas zjawisko nieuczciwej konkurencji. Rzeczywiście zostaliśmy liderem na europejskim rynku transportowym i dlatego organizacje przewoźników drogowych nawołują, żeby nic nie zmieniać na tym rynku – nic nie porządkować, bo przecież to my jesteśmy liderem – transportowym tygrysem Europy. Ale też liderem bałaganu. Nasze firmy transportowe wprowadzają chaos na unijnym rynku transportowym zaniżając stawki przewozowe odbierając uczciwym przewoźnikom pracę. Dlatego właśnie jesteśmy tygrysem, a nie dlatego, że usługi transportowe świadczymy na najwyższym światowym poziomie.

Jak Pana zdaniem powinien zostać uporządkowany polski rynek usług transportowych?

Przede wszystkim powinniśmy się skupić na eliminowaniu nieuczciwej konkurencji.

Kogo ma Pan na myśli?

Tych przewoźników, którzy zaniżają stawki i przewożą niezgodnie z przepisami. Pracując w Trójstronnym Zespole ds. Transportu Drogowego przy Ministrze Infrastruktury (związki zawodowe kierowców, przewoźnicy i rząd) nie zauważyłem ze strony dwóch negocjujących z nami stron ani jednej propozycji uporządkowania rynku transportowego. My natomiast takie propozycje przedstawialiśmy.

Co to były za propozycje?

Chodziło o cofnięcie licencji firmom pracującym na użytek własny, likwidacja firm tzw. „skrzynek pocztowych”, które wyłącznie stanowią pośrednie ogniwo w łańcuchu transportowym. Poza tym najsilniej wojują niskimi stawkami w Europie Zachodniej małe firmy transportowe, szczególnie w przewozach tzw. cross-trade, czyli pomiędzy krajami, w których nie znajduje się siedziba przewoźnika, np. litewska firma transportuje między Niemcami i Francją. Takie małe firmy przewożą praktycznie za każde pieniądze. A to nie o to chodzi.

Na Trójstronnym Zespole ds. Transportu Drogowego, na początku 2017 r., proponowaliśmy wprowadzenie mechanizmów eliminujących z rynku tych, którzy jeżdżą poniżej kosztów, przez co zaniżają stawki. Niestety pozostałe strony rozmów nie przedstawiły w tej sprawie żadnych swoich propozycji zmian. Tymczasem my nie chcieliśmy być postrzegani tylko jako ci, którzy chcą mieć wyższe płace. Proponowaliśmy, żeby jeżeli w corocznym sprawozdaniu rozrachunkowym przewoźnik wykazuje stratę lub rentowność na poziomie zero, to wówczas dostaje „żółtą kartkę”, ale jeżeli sytuacja jest podobna w kolejnym roku – firma transportowa powinna dostać „czerwoną kartkę” i wypaść z rynku. Oznacza to bowiem, że taki przewoźnik nie potrafi się znaleźć na rynku lub działalność transportowa jest jego dodatkową działalnością i nie najważniejszą. Niech się drobni łączą w korporacje, klastry, czy kompanie (zwał jak zwał) i wspólnie niech na rynku pracują, wspierają się, organizują, będą bardziej elastyczni, lepiej zorganizowani logistycznie, uzyskają lepsze stawki, będą mogli zaoferować większy wolumen usług, operacji itp., itd. Wszystko to prowadzi do podniesienia dochodowości firm transportowych, co stwarza możliwości do zwiększenia zarobków kierowców. To jest jedna z wielu naszych propozycji do szerokiej dyskusji z naszymi partnerami.

A inne?

Ten, kto jeździ na użytek własny, nie powinien dostawać licencji transportowej, bo on weźmie każdy ładunek, zawsze, za jakiekolwiek pieniądze, byle nie jechać na pusto oznacza dla niego zarobek. Nikt nie odniósł się do tych propozycji i w efekcie mamy legalizację bałaganu.

Proponujemy również ograniczenie dostępu do rynku usług przewozowych. Kiedyś był limit dostępu do zawodu przewoźnika drogowego.

[Locker] The locker [id=1155] doesn't exist or the default lockers were deleted.

Wywiad ukazał się w czasopiśmie Transport Manager 1(37) luty-marzec 2019 str. 52-56.