To była czarna noc dla europejskiego transportu drogowego

Przy sprzeciwie dziewięciu krajów, w tym Polski, Unia Europejska uzgodniła wspólne stanowisko dotyczące zaostrzenia przepisów w transporcie międzynarodowym. Ustalenia zapadały na spotkaniu unijnych ministrów odpowiedzialnych za transport po prawie piętnastu godzinach negocjacji.

Teraz unijne kraje rozpoczną negocjacje z Parlamentem Europejskim w sprawie ostatecznego kształtu przepisów. Chodzi o uzgodnienia, w jaki sposób kierowcy ciężarówek będą podlegać przepisom o delegowaniu pracowników.

– To były trudne negocjacje, ale Komisja jest zadowolona z ich wyniku – powiedziała komisarz do spraw transportu Violeta Bulc. Dodała, że żaden kraj nie jest w pełni usatysfakcjonowany, co – jak mówiła – oznacza, że ustalenia są wyważone.

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk relacjonując przebieg i wynik negocjacji powiedział, że był on nie do przyjęcia dla Polski, która ma największą flotę transportową w całej Unii Europejskiej. – Zamiast przyczynić się do funkcjonowania jednolitego rynku, zakłada nieproporcjonalne i protekcjonistyczne środki – powiedział minister Adamczyk. Dodał, że nie uwzględniono geograficznej specyfiki państw położnych na zewnętrznych granicach Unii. – Stwarza się nierówne szanse dla firm wewnątrz Unii Europejskiej. To zagraża międzynarodowej konkurencji sektora drogowego – dodał minister.

Tłumaczył, że Polska nie mogła się zgodzić na podział transportu międzynarodowego. Ten bilateralny, z państwa A do państwa B, został wyłączony z przepisów o delegowaniu pracowników. Objęte mają nimi być natomiast usługi transportowe wykonywane poza państwem, które jest siedzibą firmy. Nasi przewoźnicy uważają, że będzie to oznaczać wzrost kosztów i biurokratycznych wymogów.

Ponadto, zgodnie z ustaleniami, restrykcjami mają być objęte przewozy kabotażowe. Samochód po wykonaniu kursu, będzie musiał czekać 5 dni na kolejny przewóz. – Jak można wyłączyć przedsiębiorcę poprzez wyłączenie samochodu, a nie kierowcy, z operacji gospodarczych? Samochód będzie musiał czekać pięć dni, żeby znowu mógł być użyty do pracy. To niespotykane rozwiązanie – komentował minister infrastruktury.

Podkreślił, że podczas negocjacji udało się natomiast zablokować jedną z niekorzystnych propozycji. Chodzi o powroty kierowców po wykonaniu kursu i dowiezieniu towaru. Czyli na przykład samochód polskiej firmy transportowej musiałby wracać do Polski i byłby to wtedy tak zwany pusty przebieg. – Wycofaliśmy z tego projektu przepisy, które zmuszałyby do kierowania samochodów ciężarowych do kraju. Po 4 tygodniach musiałyby wracać do kraju siedziby przedsiębiorstwa. To kolejna protekcjonistyczna propozycja, która powodowałyby, że wracałaby w ten sposób cała masa samochodów bez ładunków. Skutecznie to zablokowaliśmy – powiedział minister Adamczyk.

Oprócz Polski, przeciwko nocnym ustaleniom były: Węgry, Litwa, Łotwa, Malta, Bułgaria, Chorwacja, Irlandia i Belgia. Od głosu wstrzymała się Rumunia.

Źródło: dam/IAR – Polskie Radio