Prawo

Europejski Urząd ds. Pracy (ELA) – nie taki straszny jak go malują?

Margareta Przybyła 20 listopada 2018

Powstaje unijny urząd do kontroli delegowania

Pomysł powołania Europejskiego Urzędu ds. Pracy nie jest nowy. Postulaty, aby powstał europejski organ nadzorujący mobilność pracowników i usług w Unii Europejskiej, pojawiły się już w 2011 r. przy okazji prac nad dyrektywą wdrożeniową, dotyczącą delegowania pracowników. Był to okres, kiedy skutki kryzysu gospodarczego były szczególnie odczuwalne w niektórych krajach, regionach oraz sektorach.

Debata o dumpingu socjalnym nabierała tempa, między innymi w związku z rosnącą mobilnością pracowników i firm w Europie. Związki zawodowe, rządy niektórych krajów Europy Zachodniej, w tym głównie Francji i krajów Beneluxu oraz część europosłów, głównie z grup lewicowych, zaczęły coraz częściej mówić o konieczności powołania europejskiej agencji, która zajęłaby się szeroko rozumianą mobilnością w Europie. W 2013 r., w przygotowanym z własnej inicjatywy sprawozdaniu na temat skutecznych inspekcji pracy, europarlamentarzyści bezpośrednio zaapelowali o utworzenie takiej instytucji.

Konkretna zapowiedź utworzenia Europejskiego Urzędu ds. Pracy (European Labour Authority, w skrócie zwanym ELA) po raz pierwszy pojawiła się oficjalne w 2017 r., w orędziu przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckera. Przedstawiając w marcu 2018 r. projekt Rozporządzenia w tej sprawie komisarz ds. zatrudnienia, spraw społecznych, umiejętności i mobilności pracowników – Marianne Thyssen argumentowała, że „wniosek ma zasadnicze znaczenie dla dobrego funkcjonowania europejskiego runku pracy. Urząd pomoże obywatelom i przedsiębiorstwom korzystającym z mobilności w znalezieniu właściwych informacji, a państwom członkowskim pozwoli na ściślejszą współpracę w celu egzekwowania uczciwych i skutecznych zasad.”

Trzy cele ELA

[emaillocker id=”1155″]

Zgodnie z propozycją Komisji Europejskiej Europejski Urząd ds. Pracy będzie miał do spełnienia trzy cele operacyjne – informacyjne, kontrolne oraz koncyliacyjne. Po pierwsze ELA ma dostarczać pracodawcom i pracownikom informacji o miejscach pracy, rekrutacjach i szkoleniach, a także o prawach i obowiązkach związanych z mobilnością wewnątrz UE. ELA udzielałaby więc informacji obywatelom wyjeżdzającym za granicę w celu podjęcia pracy, zmiany miejsca zamieszkania czy świadczenia usług (delegowanie). Informacje dotyczyłyby prawa pracy, jak i kwestii dot. zabezpieczenia społecznego. Jest to szczególnie ważne w kontekście rosnących wątpliwości i pojawiających się pytań odnośnie nowych zasad dotyczących delegowania, które mają zacząć obowiązywać 30 lipca 2020 r.

Po drugie ELA ma wspierać współpracę między organami krajowymi w sytuacjach transgranicznych w celu zapewnienia przestrzegania prawa europejskiego. Szczególnie ważnym elementem tego operacyjnego zadania byłyby tzw. wspólne i uzgodnione inspekcje pracy. Komisja proponuje, aby inspektorzy pracy różnych państw członkowskich mogli wspólnie uzgodnić i przeprowadzić kontrole czy inspekcje w wybranym państwie członkowskim, za zgodą tego państwa, nawiązując tym samym bliższą współpracę.

 Po trzecie Europejski Urząd ds. Pracy ma oferować usługi mediacji oraz pomoc w rozstrzyganiu sporów transgranicznych, dotyczących zarówno prawa pracy jak i koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego.

Diabeł tkwi w szczegółach

Oczywiście powołanie ELA wzbudza ogromne emocje i kontrowersje. Wydaje się, że zarówno w Radzie UE jak i w Parlamencie Europejskim, jest zgoda co do tego, że powołanie takiej instytucji jest zasadne. Ale oczywiście „diabeł tkwi w szczegółach”. Najbardziej sporną kwestią jest zakres kompetencji oraz instrumenty, jakimi będzie dysponowała ELA. Tutaj ścierają się dwie wizje. Pierwsza z nich to wizja agencji, której działanie ogranicza się do  informowania, pomagania w dostępie do informacji, wzmacniania współpracy pomiędzy państwami członkowskimi, a także zbierania danych na temat mobilności w UE. Druga wizja to obraz instytucji na kształt Europolu, z mocno rozwiniętymi możliwościami kontrolnymi, która częściowo ingeruje w kompetencje państw członkowskich.

– Jest jednak nadzieja, że w toku negocjacji uda nam się wypracować model, który będzie wypadkową tych dwóch rozbieżnych podejść. W tym kontekście newralgiczne są artykuły dotyczące tzw. uzgodnionych i wspólnych inspekcji (art.9.i10). Szczególnie ważne jest, aby w przypadku tych artykułów jasno ustalić, że wspólne inspekcje odbywają się tylko za zgodą stron, w tym państwa, na terenie którego dana inspekcja ma miejsce. Ważne jest także, aby jasno zapisać, że inspekcja odbywa się na zasadach prawa obowiązującego w kraju, w jakim kontrola ma miejsce, a konsekwencje prawne dla podmiotu kontrolowanego także wynikają z prawodawstwa tego kraju – wyjaśnia swoje stanowisko europoseł Danuta Jazłowiecka.

Zakres uprawnień wg. KE

       W Parlamencie prace nad powołaniem Europejskiego Urzędu ds. Pracy toczą się głównie w Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych EMPL. Jednak z uwagi na fakt, że ELA ma się zajmować głównie mobilnością na rynku wewnętrznym, a nie ma nic bardziej mobilnego niż transport, dokument ten jest także procedowany w komisji Transportu TRAN. Według propozycji Komisji Europejskiej ELA powinna zajmować się transgranicznymi aspektami stosowania legislacji sektorowej, w tym w przyszłości Pakietu Mobilności (lex specialis, czyli delegowanie kierowców, czas jazdy i odpoczynków oraz zasady operacji kabotażowych), a także obecnych aktów legislacyjnych, takich jak Dyrektywa 2006/22/WE, Rozporządzenie 561/2006 czy 1071/2009 i 1072/2009.

Argumentem przemawiającym za takim sektorowym podejściem jest fakt, że według szacunków Komisji Europejskiej w sektorze transportu drogowego ponad 2 mln pracowników codziennie przekracza granice wewnątrz UE, przewożąc towary lub pasażerów. Potrzebna jest więc skuteczna współpraca między organami krajowymi oraz uzgodnione działania administracyjne w celu zarządzania rynkiem pracy, nabierającym coraz silniejszego charakteru europejskiego. Według sprawozdawcy w Komisji TRAN, realizacja tych zadań będzie możliwa, jeśli urząd będzie miał bezpośrednio dostęp do informacji oraz danych zawartych w istniejących systemach, takich jak system ERRU – europejski system rejestrów przedsiębiorców transportu drogowego oraz system IMI – system wymiany informacji na rynku wewnętrznym.

Agencja czy urząd?

       Zarówno w Parlamencie Europejskim jak i w Radzie UE trwają obecnie intensywnie prace nad projektem powołania urzędu. Aby proces legislacyjny mógł zostać zakończony w obecnej kadencji Parlamentu Europejskiego zarówno Parlament jak i Rada powinny przyjąć mandaty negocjacyjne na przełomie listopada i grudnia 2018 r. To pozwoli na rozpoczęcie negocjacji trójstronnych (Parlament, Rada i Komisja Europejska) jeszcze w tym roku i na przyjęcie omawianego projektu wiosną 2019 r. Nie będzie to łatwe. Tylko w komisji EMPL do projektu rozporządzenia złożono 975 poprawek. Brak jest także porozumienia między państwami członkowskimi. Wiadomo natomiast, że na wniosek rządu francuskiego kilka państw Europy zachodniej wystosowało pismo do Prezydencji Austriackiej z prośbą o przyspieszenie prac i przyjęcie podejścia ogólnego jeszcze w grudniu br.

Oprócz debaty na temat zadań i instrumentów, jakie miałaby posiadać ELA, trwa także dyskusja na temat jej nazwy. W Parlamencie Europejskim pojawiło się wiele propozycji, ale zarówno europarlamentarzyści jak i przedstawiciele państw członkowskich przede wszystkim zastanawiają się nad zmianą nazwy na Europejską Agencję ds. Pracy. Prawnie nie ma to dużego znaczenia, gdyż status prawny agencji pozostałby taki sam. Natomiast ma to duży wpływ na wizerunek instytucji. Agencja kojarzy się z instytucją, która koordynuje, zbiera informacje i wspiera organy krajowe. Urząd (Authority) ma wydźwięk bardziej sprawczy i kojarzy się z organem decyzyjnym, wydającym polecenia. Kolejnym spornym wątkiem, szczególnie w Radzie UE, jest kwestia siedziby. Komisja Europejska pozostawiła to do decyzji kolegislatorów, niemniej jednak decyzję podejmie Rada UE. O Europejski Urząd ds. Pracy intensywnie zabiega Słowacja, proponując na jej siedzibę Bratysławę. Wynika to między innymi z faktu, że Słowacja jest jednym z czterech krajów UE, które nie mają na swoim terenie żadnej europejskiej agencji, co jest najmocniejszym argumentem w tej sprawie. Do grona potencjalnych kandydatów można zaliczyć więc także Chorwację, Bułgarię i Rumunię. W kuluarach mówi się, że o urząd zabiegają również Francuzi, Włosi oraz miasto Wiedeń.

Start w połowie 2019 r.

       W obliczu obaw czy wątpliwości przed ewentualnymi kompetencjami nowego urzędu, niezmiernie ważne jest, aby przedstawiciele Polski brali aktywny udział zarówno w pracach nad powołaniem Europejskiego Urzędu ds. Pracy, jak i w późniejszym etapie selekcji kadrowej urzędu. W Parlamencie Europejskim polscy europosłowie, złożyli szereg poprawek, mających na celu przede wszystkim dookreślenie zasad dotyczących wspólnych kontroli oraz jasnego podkreślenia kompetencji krajowych, a także wzmocnienia instrumentów związanych z informowaniem pracodawców i pracowników o warunkach pracy, obowiązujących w krajach przyjmujących. O te zapisy trzeba walczyć na każdym etapie prac legislacyjnych, od poziomu komisji parlamentarnej do ostatecznego głosowania na sesji plenarnej Parlamentu czy przyjęcia podejścia ogólnego w Radzie.

Biorąc pod uwagę, iż narodowość przyszłych urzędników omawianej agencji może mieć wpływ na charakter tego organu, kluczowe będzie zapewnienie odpowiedniej reprezentatywności Polski wśród planowanych 140 osób do zatrudnienia. Europejski Urząd ds. Pracy ma bowiem być operacyjny już w połowie 2019 r.

[/emaillocker]

Artykuł ukazał się w czasopiśmie Transport Manager 5(35) październik-listopad 2018 str. 98-100