Zemsta geopolityki

Reva Goujon

Kraje na całym świecie rozpoczęły nowy rok 2018 z odrobiną dobrych wiadomości. Dziesięć lat po tym, jak kryzys finansowy wstrząsnął światem do głębi, mamy wreszcie do czynienia ze wzrostem globalnego produktu krajowego brutto. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju szacuje, że globalna gospodarka wzrośnie o ponad 3,5 procent w 2018 r. – jest to najszybsze tempo obserwowane od ośmiu lat.

Jednak wiele z głębokich problemów strukturalnych, które ujawnił kryzys finansowy, przetrwało, sygnalizując, iż obecne ożywienie gospodarcze jest bardziej kruche niż cykliczne wzrosty z przeszłości. Ponadto szereg zagrożeń geopolitycznych – nadciągający konflikt na Półwyspie Koreańskim, groźby globalnej wojny handlowej, ostre konflikty na Bliskim Wschodzie oraz obawy o dług Chin i Włoch, by wymienić tylko kilka – mogą ograniczyć wzrost gospodarczy. Doradca ds. Bezpieczeństwa narodowego USA, H.R. McMaster, powiedział niedawno: „Geopolityka powróciła, obecnie biorąc odwet po wakacjach od historii, które zrobiliśmy sobie w okresie po zakończeniu zimnej wojny”.

Prognozy zaczynają się w Waszyngtonie

Same zagrożenia będą miały wpływ na to, w jaki sposób rządy i korporacje dostosują się do bardziej napiętego środowiska międzynarodowego w 2018 r. Jednak najgorszy skutek wynikający z każdego z zagrożeń niekoniecznie jest najbardziej prawdopodobny. A ponieważ Stany Zjednoczone są jedynym aktorem, który ma możliwość zmiany kilku scenariuszy w dowolnym kierunku, każda prognoza na nadchodzący rok musi rozpocząć się od Waszyngtonu.

Do tej pory świat przez rok obserwował prezydenturę Donalda Trumpa. Chociaż niektóre aspekty jego kadencji są wyjątkowe, a zatem bardziej ulotne w skutkach, wiele działań Trumpa wynika z głębszych sił, które będą trwać znacznie dłużej niż jego czas urzędowania. Jeśli chodzi o te pierwsze, w ciągu 2017 r. przeprowadzono szereg instytucjonalnych kontroli władzy wykonawczej. Kongres podejmował działania mające na celu związanie rąk prezydentowi w temacie znoszenia sankcji przeciwko Rosji. (Ustawodawcy mogą również próbować zablokować Trumpa podczas dążenia do jednostronnego wycofania się z Północnoamerykańskiego Układu Wolnego Handlu w 2018 r.) Instytucje związane z bezpieczeństwem narodowym skłaniają się do zachowania amerykańskich zobowiązań wobec NATO, jednocześnie jasno określając ryzyko związane z podżeganiem do wojny z Koreą Północną lub porzuceniem prób nuklearnego porozumienia z Iranem. Urzędnicy na poziomie państwowym, instytucjonalnym i lokalnym otwarcie przeciwstawili się próbom Trumpa dotyczącym wycofania się z paryskiego porozumienia klimatycznego i zmniejszenia państwowej pomocy na polu odnawialnych źródeł energii.

Jednak Trump także nie uważa się za zobowiązanego wobec Partii Republikańskiej lub swoich doradców ds. bezpieczeństwa narodowego, wobec czego wykazał mniej wahania niż większość amerykańskich prezydentów, aby odrzucić polityków niezgadzających się z jego działaniami lub wyznaczyć lojalistów, pasujących do jego wizji świata. Tak więc Trump posiada szerszy margines do działania niż wielu jego poprzedników, co nie tylko zwiększy ryzyko rozłamu wewnątrz Partii Republikańskiej w roku wyborów, ale także utrzyma amerykańskich sojuszników i przeciwników w gotowości, gdyż będą próbowali rozróżnić płynącą z Białego Domu retorykę od rzeczywistości.

Radzenie sobie z nuklearną Koreą Północną

Najważniejszą decyzją Trumpa w 2018 r. będzie sposób radzenia sobie z szybko rozwijającym się arsenałem nuklearnym Korei Północnej. Drzwi dla amerykańskiego prewencyjnego uderzenia mającego na celu zniszczenie programu jądrowego Pjongjangu, zamykają się bardzo szybko. Choć nie można wykluczyć ataku prewencyjnego, jego ogromna cena – chaotyczna wojna, która wpędza świat z powrotem w ekonomiczną recesję – sprawi, że Stany Zjednoczone będą bardziej skłonne pogodzić się z niewygodną rzeczywistością, sprowadzającą się do posiadania przez Koreę Północną jądrowego środka odstraszającego. Akceptacja ta zapoczątkuje nową i niestabilną erę odstraszania nuklearnego, gdy Stany Zjednoczone i ich azjatyccy sojusznicy przyjmą politykę powstrzymywania wobec Odizolowanego Królestwa. Stopniowa degradacja porozumień o kontroli zbrojeń zawartych w XX w. jeszcze bardziej skomplikuje sprawy, gdyż Rosja i Chiny starają się dogonić rosnącą sieć obrony przeciwrakietowej Stanów Zjednoczonych.

W rzeczywistości, ostatnio Rosja i Chiny znajdowały więcej powodów do współpracy niż konkurowania ze sobą. Oba kraje starają się odizolować od nacisków USA i zmniejszyć wpływ Waszyngtonu w strategicznych regionach na całym świecie. W tym celu wymusiły następujący podział zadań: tam, gdzie oba państwa mają wspólne interesy, Rosja zajmuje się kwestiami bezpieczeństwa, które uzna za stosowne, podczas gdy Chiny przejmują inicjatywę w kwestiach gospodarczych. Moskwa i Pekin pogłębiły także współpracę w dziedzinie finansów, handlu, energii, cyberbezpieczeństwa i obrony.

Choć to wschodzące partnerstwo stanowi strategiczne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych, zapewni ono również szerokie możliwości, gdy Waszyngton będzie próbował wzmocnić swoich sojuszników w sąsiedztwie Rosji i Chin. (Tajwan może w szczególności stać się źródłem sporu między Waszyngtonem a Pekinem w 2018 r.) Jednak dzisiejsze międzynarodowe środowisko nie przypomina zimnej wojny, kiedy to sojusze określane były przez znacznie grubsze linie podziału, a wielkie mocarstwa zaangażowane były w grę o sumie zerowej. Współzależność ekonomiczna, wzajemna nieufność i niewiarygodne gwarancje bezpieczeństwa zachęcą pozornych sojuszników do zabezpieczania się przed sobą nawzajem. Takie płynne relacje doprowadzą do zdefiniowania porządku globalnego w 2018 r. i później.

Bezlitosna polityka handlowa USA

Zagrożenie ze strony Korei Północnej nie uchroni Chin, Korei Południowej czy Japonii przed działaniami Stanów Zjednoczonych w dziedzinie handlu. Administracja Trumpa jest wyjątkowa w swojej gotowości do oddzielania kryzysu północnokoreańskiego od polityki handlowej. Zgodnie z decyzją Białego Domu, oferta skierowana zostanie do krajów, z którymi Stany Zjednoczone mają duży deficyt handlowy, tak więc Chiny, Meksyk, Korea Południowa i Japonia pozostaną na celowniku Waszyngtonu w 2018 r. (Jak szybko przekonała się administracja Trumpa, Niemcy niełatwo jest wyodrębnić od reszty Unii Europejskiej, która chroni ten kraj nieco przed represyjnymi środkami handlowymi Białego Domu).

Jeżeli negocjacje utkną w impasie, Stany Zjednoczone z większym prawdopodobieństwem odstąpią od podpisania umowy handlowej z Koreą Południową niż innych porozumień znajdujących się na stole. Związki, które łączą gospodarkę USA z Koreą Południową są słabsze niż powiązania z krajami takimi jak Meksyk. I chociaż Trump może zdecydować się na wycofanie z NAFTA, zwolennicy bloku – w tym amerykańscy ustawodawcy, którzy będą ważyć ryzyko wycofania się, gdy na horyzoncie pojawią się wybory śródokresowe – będą próbowali prawnie zablokować ruchy prezydenta, aby uchronić pakt handlowy od rozpadu. Ogólnie rzecz biorąc, rola Kongresu USA w regulowaniu handlu zagranicznego i spory prawne będą nadal ograniczać działania wykonawcze w handlu w 2018 r.

Rozdzielenie bezpieczeństwa narodowego i handlu może być wyjątkowe dla administracji Trumpa, ale protekcjonizm i chęć lekceważenia orzeczeń Światowej Organizacji Handlu (WTO) istniały w Waszyngtonie na długo przed tym, zanim Trump przybył do Białego Domu. Stany Zjednoczone od dawna są zdania, że WTO nie posiada środków, aby pociągnąć Chiny do odpowiedzialności za naruszenia zasad wolnego handlu, które popełnia ta szczególna ostoja państwowego kapitalizmu. Chociaż Unia Europejska i Japonia podzielają dążenie Stanów Zjednoczonych do ściślejszego egzekwowania przepisów Światowej Organizacji Handlu, Waszyngton nie liczy na najmniejszą nawet szansę, że ten niewydolny organ handlowy przepchnie reformy poprzez niesprawną, opartą na konsensusie biurokrację.

Mając Chiny na celowniku, Waszyngton uderzy w Pekin przy pomocy represyjnych środków handlowych, inwestycji i egzekwowania praw własności intelektualnej, które mogą być sprzeczne z jurysdykcją WTO, w zależności od tego, co najlepiej odpowiada ich potrzebom. Stany Zjednoczone już odkurzyły dwa ważne narzędzia handlowe: dochodzenie w sprawie punktu 301 dotyczące kradzieży własności intelektualnej i wymuszonych transferów technologii oraz śledztwo w sprawie punktu 232, dotyczące tego, czy import chińskiej stali szkodzi bezpieczeństwu narodowemu USA, a zatem podlega taryfom celnym. (Rozpatrzenie pierwszej sprawy ma się odbyć w sierpniu, a drugiej miało się odbyć styczniu, kiedy to prezydent miał 90 dni na podjęcie decyzji.) Waszyngton będzie również nadal lobbował w Unii Europejskiej, aby wstrzymać nadanie Chinom statusu gospodarki rynkowej w WTO – co, jak twierdzi Pekin, zostało obiecane Chinom w 2016 r. i co utrudniłoby nałożenie środków antydumpingowych na kraj. Chociaż werdykt dotyczący kwestii prawnej nie zostanie wydany do 2019 r., panel WTO zapozna się ze sprawą już w 2018 r.

Bezwzględność na polu gospodarczym i jednostronna realizacja polityki handlowej Trumpa przez amerykańską administrację będą nadal budzić powszechny niepokój, pozostawiając wrażenie, że Biały Dom zmierza do zlikwidowania WTO i zburzenia globalnego porządku handlowego, wspieranego od zakończenia II wojny światowej. Jednak takie obawy są prawdopodobnie nieuzasadnione. Chociaż Stany Zjednoczone będą bardziej skłonne do niezależnego działania poza Światową Organizacją Handlu, nie poniosą ekonomicznego ryzyka wycofania się z tej organizacji. Zamiast tego Waszyngton będzie polegać na niej, jako instytucji wykonawczej, nawet jeśli kompensuje słabości instytucji własnymi środkami.

Pomimo eskalacji, Biały Dom przestanie inicjować wojnę handlową. Podczas gdy partnerzy handlowi z USA będą obserwować jego ruchy z obawą, odpowiedzą w przeważającej części łagodnie. Niektóre kraje, takie jak Japonia, będą próbowały odeprzeć starania Waszyngtonu, podkreślając jego strategiczne relacje i swoje inwestycje w Stanach Zjednoczonych. Inni, którzy wejdą w bezpośrednią linię ognia Białego Domu, będą kwestionować jego ataki handlowe w WTO i sądach amerykańskich, gdzie spory mogą przetrwać pierwszą kadencję Trumpa.

Trudny powrót do gry

Wyjąwszy poważny szok dla globalnej gospodarki, producenci ropy naftowej z OPEC i spoza OPEC mają nadzieję w 2018 r. osiągnąć cel, jakim jest przywrócenie równowagi na rynku ropy naftowej. Ponieważ światowe zapasy wciąż będą spadać w pierwszej połowie roku, podziały polityczne w Iraku i ograniczenia zdolności wydobycia w Libii i Nigerii zmniejszą ryzyko, że producenci ropy naftowej przedłużą porozumienie redukujące wydobycie do 2019 r. Sygnatariusze zorganizują w czerwcu kluczowe spotkanie w celu dokonania oceny postępów.

Najważniejszym pytaniem dotyczącym 2018 r. jest to, w jakim stopniu Arabia Saudyjska i jej sojusznicy z Zatoki Perskiej będą w stanie się porozumieć. Będą starali się ponieść większość ciężaru związanego z utrzymaniem cięć produkcyjnych, ponieważ pojawia się brak zgodności wśród innych członków, którzy chcą wyjść z porozumienia OPEC. A gdy zbliży się termin jego wygaśnięcia, produkcja łupków w USA prawdopodobnie wzrośnie wraz ze wzrostem cen ropy. Zdeterminowane, aby nie zachęcać do silnego ożywienia w wydobyciu łupków w USA, Arabia Saudyjska i Rosja mogą nadal współpracować w dziedzinie energii długo po zakończeniu obowiązywania obecnych kwot. Na przykład Arabia Saudyjska może skorzystać z rosyjskiej pomocy w dywersyfikacji swojego sektora energetycznego, pracując jednocześnie z Moskwą nad ograniczeniem produkcji.

Jednak ta współpraca w dziedzinie energetyki nie rozwiąże problemu konkurencji nasilającej się na Bliskim Wschodzie. Zobowiązanie administracji Trumpa, by uniemożliwić Iranowi podążanie śladami Korei Północnej, sprawi, że Teheran i los jego porozumienia nuklearnego z Zachodem znów staną się przedmiotem zainteresowania. Arabia Saudyjska i Izrael, chcąc pozbawić Iran wpływów, gdy tylko otrzymają błogosławieństwo Białego Domu, wznowią swoją kampanię na rzecz osłabienia Iranu i jego sojuszników, w tym libańskich bojowników z Hezbollahu.

Wspierany przez Rosję, Iran będzie posiadał środki, by utrzymać swoją pozycję podczas wojny między lokalnymi konkurentami. Będzie jednak starał się unikać alienacji względem Europy, co będzie konieczne, by stłumić wysiłki Stanów Zjednoczonych, zmierzające do zniszczenia wspólnego kompleksowego planu działania. Unia Europejska wraz z Chinami, Rosją i Indiami nie będzie w pełni zgodna co do amerykańskich prób ponownego wprowadzenia sankcji przeciwko irańskiemu sektorowi energetycznemu. Jeśli jednak porozumienie nuklearne nie dojdzie do skutku, producenci ropy mogą szybko zrezygnować z cięć dotyczących wydobycia, ponieważ Arabia Saudyjska i Rosja szybko podejmą działania w celu wyrównania braków wynikających ze wstrzymania irańskich dostaw na rynku.

Elektryczny apetyt na lit

Pilna potrzeba dotycząca wdrożenia programu reform w Arabii Saudyjskiej i troska o ożywienie na globalnym rynku ropy wynikają, w dużej mierze, z długoterminowego wyzwania, przed którym staje królestwo i inni producenci ropy: ekspansja rynku pojazdów elektrycznych. W ciągu ostatniego roku Europa, Chiny i Indie rozpoczęły inicjatywy polityczne mające na celu zwiększenie liczby pojazdów napędzanych alternatywnymi źródłami energii. Raporty branżowe wskazują ponadto na rosnący popyt na takie samochody w krótkim i średnim okresie. Wraz z rosnącym popytem wzrośnie również zapotrzebowanie na baterie dla takich pojazdów i lit, z którego są zbudowane. Choć rozwinięcie tego trendu zajmie dziesięciolecia, inwestycje w produkcję samochodów elektrycznych i powiązanych technologii wzrosną już w 2018 r. Ponieważ zasoby litu koncentrują się tylko w niektórych krajach, w tym w Argentynie, Chile i Boliwii, wielu producentów będzie miało dobrą pozycję, aby czerpać korzyści z rosnącego zainteresowania litem – zwłaszcza z Argentyny, ponieważ Wspólny Rynek Południa, do którego ten kraj przynależy, zliberalizuje swoją politykę handlową w 2018 r.

Reva Goujon

Wiceprezes Stratfor ds. analiz globalnych