Pracuj i żyj zgodnie ze sobą

Robert Noworolski

Kiedy konsultant strategiczny pisze w artykule coś przeciwstawnego do tego, za co mu płacą – wydaje się to być nielogiczne. I rzeczywiście jest nielogiczne, ale warto o tym napisać.

Prof. Władysław Bartoszewski powiedział kiedyś: „Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto”. Zapewne każdy z nas widzi w tym życiu sprawy, które się opłacają, ale nie warto się w nie angażować i w które warto się angażować, ale nie zawsze się opłacają.

Poznaj siebie

Na łamach tego szacownego czasopisma chcę Tobie, Drogi Czytelniku powiedzieć, że „opłaca się prowadzić własną firmę, ale nie warto”. W tym miejscu zapewne czujesz się, Drogi Czytelniku, trochę zdezorientowany, ponieważ w tym stwierdzeniu coś jest – przed oczami pojawiają się długie godziny spędzone w firmie, powroty późnymi wieczorami, utracone chwile z dziećmi i z małżonkiem, kłótnie dotyczącej rzadkiej obecności w domu i pracy w weekendy. Z drugiej strony czujesz sprzeciw, ponieważ to zdanie nie jest prawdziwe, przecież tyle osób na całym świecie prowadzi własne firmy i chwalą sobie to, uznają to za jedyną drogę do osiągania niezależności i wolności finansowej, spełniania marzeń, wspierania potrzebujących itd.

Czujesz te emocje? Czujesz. I to jest moment, kiedy trzeba odpowiedzieć sobie na bardzo ważne pytanie: Czego chcesz?

„Czego chcesz?” to jedno z tych pytań, na które odpowiadamy sobie zbyt rzadko. Na wejściu do wyroczni w Delfach napisane jest „Poznaj siebie”. Ta fraza uznawana jest za najistotniejszą radę w dziejach ludzkości. Nie podążamy za nią…

W kolejnych zdaniach odpowiemy sobie na 2 pytania:

  1. Czego nie wiemy, a powinniśmy wiedzieć w swoim życiu?
  2. Jakimi kryteriami posługujemy się, że wchodzimy tam, gdzie nie chcemy być?

…a następnie będziemy kontynuowali rozważania o tym, co warto, a czego nie warto robić i dlaczego to ma silny związek z biznesem.

Czego nie wiemy, a powinniśmy wiedzieć w swoim życiu?

Spójrzmy na pewien dialog:

– Do czego dążysz w życiu?

– Chcę być szczęśliwy i chcę, aby moje dzieci były szczęśliwe?

– Co to znaczy?

– Chcę być kochany, chcę kochać, chcę być radosny, robić to, co lubię i tego samego chcę dla moich dzieci…

– Czyli istotą szczęścia jest miłość, radość i robienie czego, co sprawia przyjemność, tak?

– Tak.

– Bardzo fajnie. Czujesz się szczęśliwy?

– Nie.

– Czemu?

– …

Jeśli w dużej mierze ten dialog odpowiada Twoim odczuciom Czytelniku – jak Ty odpowiedziałbyś na to pytanie?

Myślę sobie, że wtedy przed oczami pojawiają się nam jakieś ciemniejsze chmury, w których – na różnych poziomach kwotowych – zjawia się hasło „utrzymać rodzinę”, które na przestrzeni czasu urosło niejednokrotnie do hasła „utrzymać inne rodziny”, aż do hasła „zapewnić istnienie i rozwój firmie”. I jakoś niewiele te hasła mają wspólnego z miłością, radością i pracą dla przyjemności.

Jestem pewien, że teraz znów obudził się w Tobie rodzaj buntu: „No przecież dlatego, że kocham, dlatego poświęcam się pracy, aby moja rodzina mogła spokojnie funkcjonować. Moje zaangażowanie w pracę jest wyrazem miłości!”

Ja wiem, spokojnie. Ja też mam dom, Żonę i dwójkę dzieci. Rozumiem… Nie o tym tutaj mówimy. Mówimy o tym, że nie masz nigdzie odpowiedzi na pytanie: „Czego chcę?”. Nie masz napisanego, co ma dla Ciebie największe znaczenie. Nie masz kodeksu, którego się trzymasz. Idziesz na kompromisy, ponieważ ciśnienie codzienności jest tak duże, że Twoje „jakieś tam zasady”, które teoretycznie są oczywiste – latają ulotne gdzieś nad ziemią i nie są „zabetonowane” w Twojej świadomości. Gdyby takie były, byłbyś w stanie dostosować do nich pracę, podobnie jak dostosowujesz swoją pracę do istotnych wydarzeń swojego życia prywatnego.

Pytania o życie

Co zatem powinieneś wiedzieć o swoim życiu?

  1. Do czego dążysz w życiu?
  2. Co znaczy dla Ciebie szczęście?
  3. Co znaczy dla Ciebie „kochać”?
  4. Co znaczy dla Ciebie „być kochanym”?
  5. Co sprawia Ci radość?
  6. Jaka praca sprawia Ci przyjemność? Widzisz możliwość zarabiania na działaniach, które lubisz? Zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym? Masz jakiś plan z tym związany?
  7. Co zamierzasz konkretnie robić, aby osiągnąć kwestie opisane w powyższych punktach?
  8. Ile czasu spędzasz z małżonkiem, aby pielęgnować tę relację i nie skończyć w pewnym momencie w układzie, od którego najchętniej chce się uciekać?
  9. Ile czasu chcesz spędzać z dziećmi, aby budować więź opartą na byciu razem, na obecności, rozmawianiu, wspieraniu ich i byciu do ich dyspozycji, kiedy Cię potrzebują?
  10. Ile i jak jesteś w stanie zarabiać w czasie, który wyznaczasz sobie na pracę zawodową?
  11. Ile mogą wynosić Twoje koszty miesięczne w związku z osiąganymi przychodami? Rozumiem, że masz już jakieś koszty miesięczne i roczne – czy jest dla Ciebie racjonalne, że takie są? Czy taki poziom kosztów jest w stanie być pokryty przychodami, o których mowa w punkcie 10? Czy możesz zmienić strukturę i wielkość swoich kosztów?

Z pewnością powyższe pytania nie wyczerpują materii. Z pewnością powyższe pytania są moje, Roberta Noworolskiego – człowieka, który myśli swoimi kategoriami, swoimi uwarunkowaniami, w swojej sytuacji życiowej – są indywidualne.

Jakie więc Ty chcesz zadać sobie pytania? Zapisz te pytania na kartce papieru i nie uciekaj od nich, ponieważ w odpowiedziach na te pytania jest potęga! W Twoich odpowiedziach na Twoje pytania jest istota Ciebie, istota siły, która pozwala osiągnąć wielkie rzeczy, a przede wszystkim może sprawić, że będziesz żyć tak, jak chcesz. Te odpowiedzi postawią granice pomiędzy ciśnieniem codzienności a Twoimi dążeniami, pomiędzy kwestiami istotnymi dla Ciebie, a kwestiami istotnymi dla innych, pomiędzy Twoimi celami a celami innych. Te odpowiedzi staną się kodeksem, dzięki któremu będziesz w stanie żałować jak najmniejszej ilości spraw.

Ostatnia uwaga: z pewnością do końca życia będziemy dążyli do odpowiedzi na pytanie „jak żyć?”. Z jednej strony możesz poświęcić trochę swojego czasu i zapytać o to ludzi, którzy już przeżyli kawał życia i z pewnością będzie to pouczająca lekcja. Z drugiej strony możesz sobie odpowiadać na swoje pytania i tym sposobem rozświetlać coraz rozleglejsze obszary siebie i swojego serducha.

Kryteria prowadzące nas tam gdzie nie chcemy iść

Jeśli nie znamy odpowiedzi na własne pytania – wpadamy w „główny nurt”. Być zdrowym, młodym, bogatym i szczęśliwym to religia, która została nam wpompowana podprogowo i nawet nie kontrolujemy tego, jak silnie wpływa to na nasze decyzje. W naszym życiu kontrolę przejmuje konsumpcjonizm, komfort i przyjemność. Mieć – jest chorobą, rakiem, który toczy ten świat. W przebłyskach świadomości stwierdzamy, że ideałem życia jest mieszkać na wsi, uprawiać rolę, żyć w rytmie z naturą, oddychać świeżym powietrzem, siać w czasie siewu, pielęgnować i zbierać w czasie żniw. Po czym budzimy się z tego i wracamy do roboty, ponieważ mamy ogromny dom, 15 tys zł zobowiązań finansowych miesięcznie, wydatków na życie na poziomie kolejnych 15 tys. zł, a jeszcze marzenia o wyjazdach w egzotyczne miejsca, pobytach w ekskluzywnych SPA, samochodach, łodziach, innych przedmiotach, koniach, tygrysach, antykach, dziełach sztuki itd.

„Jedziemy na ścianę” jak stado lemingów, oglądając na billboardach młodych facetów w Ferrari, młode dziewczyny w ogromnych posiadłościach, ludzi wypoczywających na Bali itd. Wszystko w reklamach jest śliczne i takie przyjemne, a my musimy wracać do domu, gdzie krzyczą dzieci, trzeba się z nimi użerać, prosić się o podstawowe rzeczy, wykłócać z żoną / mężem o oczywistości i przynosić pieniądze workami do domu, a może i taczkami!

Czego chcesz? Żyjesz tak, bo jakoś tak wyszło?

Wielu ludzi powie: dobra, daj spokój człowieku – łatwo się mówi, a życie nie rozpieszcza! Nie wszystko układa się po naszej myśli, życie nie jest różowe i „jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma!”.

Co ja na to? Nic. Wiem. Wiem, że jest trudno. Tu i teraz zastanawiamy się nad tym, czy Twoje życie ma tak wyglądać i jeśli jest coś, z czego nie jesteś zadowolony – odpowiedzialność za to ponosisz Ty i to Twoje zasady i postępowanie doprowadziły do tego, jak wygląda Twoje życie. Mogłeś się zwyczajnie nie zgadzać na pewne sprawy w przeszłości, a ponieważ się zgodziłeś – aktualnie ma to swoje konsekwencje. Najgorsze jednak jest to, że nie zgodziłeś się w pełni świadomie – popłynąłeś z prądem, ponieważ nie ustawiłeś sobie najpierw azymutu w konkretnym kierunku. Generalnie wiedziałeś, jak chcesz żyć, ale „generalnie” to coś zupełni innego, niż „precyzyjnie”.

Co warto?

„Pracuj mądrze, a nie ciężko”. Każdy z nas zna to powiedzenie. Co ono oznacza dla mnie, jako człowieka i jako konsultanta, który współpracuje z klientami w dążeniu do wysokich obrotów i poukładania firm?

Przede wszystkim oznacza to, że właściciel / szef / prezes / dyrektor to człowiek, który ma czas myśleć, a jeśli nawet chwilowo jest to trudne, to ten człowiek ma świadomość, że dąży do tego stanu bardzo zdecydowanie. Jeśli masz czas myśleć, oznacza to, że nie musisz pracować powyżej 8h na dobę; oznacza, że masz poukładane sprawy w życiu osobistym i zawodowym. Oznacza to, że Twój biznes się opłaca i warto go prowadzić, ponieważ zajmuje zdrowy wymiar czasu w Twoim życiu i dostarcza sensownych pieniędzy.

Pięknie to brzmi, ale osiągnięcie tego jest trudne i wymaga czasu, zaangażowania i wiedzy. To fakt. Dlatego też nie warto prowadzić własnej firmy, jeśli nie masz finansów, zasobów, ekipy, zaufania, a w domu dzieci mają po kilka latek i tęsknią za Tobą. Nie warto jest orać po 12-14h na dobę, jeśli tak naprawdę ma dla Ciebie znaczenie bycie z rodziną. Nie warto jest chcieć mieć dużo, kiedy nie chcesz poświęcać dużo czasu na pracę, ponieważ ma dla Ciebie znaczenie miłość i czas z dziećmi. Nie warto wpadać w schemat „utrzymania rodziny w wysokim standardzie”, jeśli nie widzisz opcji zarobić na to w normalnym wymiarze czasu pracy, a przynajmniej nie warto w ten standard wchodzić teraz. Być może, jeśli dzieci będą miały po 17 lat – wtedy będzie na to czas. Sam o tym zdecydujesz, ale zdecyduj, a nie wpadaj w nurt, który „sam jakoś tak się pojawił – nie zastanawiałem się w sumie nad tym”. Twoje decyzje muszą być świadome, muszą wynikać z Twoich pytań i Twoich odpowiedzi.

Co się opłaca, a co warto?

Zastanawiamy się nad tym, co się opłaca a co warto, ponieważ zdecydowana większość przedsiębiorców musiała coś poświęcić dla swojego sukcesu. I w ten sposób dochodzimy do sedna tego tekstu i do sedna naszych przemyśleń. Wielu ludzi podkreśla to, że patrząc na ludzi zamożnych widzimy ich luksusy i komfort, ale nie zastanawiamy się nad tym, co musieli poświęcić, aby to osiągnąć. Nagle okazuje się, że każdy człowiek sukcesu musiał coś poświęcić i nagle okazuje się, że to „coś” ma konkretne imię i tych imion nie ma wiele. Tym „czymś” jest po prostu rodzina. Osłabione lub wręcz utracone więzi, nieobecność w ważnych momentach, nieokazanie uczuć, brak wsparcia w trudnych momentach i wiele innych kwestii, które składają się na miłość – nie miało miejsca, ponieważ osiągaliśmy „sukces”, czyli coś, co ma również tylko jedno imię: pieniądz. A „pieniądze szczęścia nie dają”…

W odwiecznej rozgrywce pomiędzy Bogiem i mamoną, w naszym współczesnym życiu wygrywa mamona; i – UWAGA – nie chodzi o bogactwo, które jest potępiane, ponieważ Biblia nie potępia bogactwa. Biblia potępia przywiązanie do pieniędzy i stawianie pieniędzy ponad inne wartości, czego przykładem jest życie wielu z nas. Postawiliśmy zarabianie pieniędzy i posiadanie ponad swoje prawdziwe poczucie szczęścia, co w efekcie sprawia, że jesteśmy wyjątkowo nieszczęśliwi.

A ja nie lubię pracować z ludźmi sfrustrowanymi życiem, dlatego – zapraszając Państwa do mojej książki „Formuła 8” na noworolski.pl – zapraszam do autorefleksji nad tym, co dla Państwa jest najważniejsze. Poukładane serducho właściciela / szefa / prezesa / dyrektora sprawi, że jego organizacja będzie miała szansę awansować do czołówki w branży, a jednocześnie osiągać to z poszanowaniem wartości osobistych – nie tylko szefa, ale też pracowników tej organizacji. Życzę Państwu tego z całego serca i gorąco pozdrawiam!

Robert Noworolski

Quest Change Managers Autor książki „Formuła 8” noworolski.pl