Monitoring ze znakami zapytania

Iwona Szwed

Wejście w życie przepisów dotyczących kontroli przewozu tzw. „towarów wrażliwych” oznaczało dla przedsiębiorców przeorganizowanie zasad przyjmowania i realizowania zleceń. Obciążenie nowymi obowiązkami w zakresie rejestracji przewozu i uzyskania nr SENT, aktualizowanie lub zamykanie zgłoszenia na Platformie PUESC to nie jedyna niedogodność nowych regulacji.

Dla przewoźników specjalizujących się w przewozie ładunków typu paliwa, alkohole, susz tytoniowy, itp. dotkliwe stały się kontrole. I tu zaznaczyć trzeba, że żaden z przypadków, z jakimi miałam do czynienie do tej pory nie dotyczył braku zgłoszenia, z jednym wyjątkiem o czym wspomnę na zakończenie.

 

Niejasne wpisy w rejestrze

Nowo wprowadzane formularze elektroniczne mają taką przypadłość, że są zmieniane, uzupełniane, a czasami niedostępne. Również formularz SENT na przestrzeni miesięcy uległ pewnym modyfikacjom. Spedytor lub nadawca nie zawsze ma pewność, jakie dane winien w rejestrze umieścić, a jeśli wpisze błędne dane, ukarany zostanie przewoźnik. Dla przykładu można podać pole „Numer dokumentu przewozowego”. Każdorazowo należy kontaktować się z kierowcą i uzupełniać dane o konkretny nr CMR. Nota bene to nadawca tworzy dokument przewozowy i logika nakazywałaby ten obowiązek właśnie na nadawcę scedować.

Innym problemem jest np. poprawne wskazywanie daty przekroczenia granicy. Rzeczywista data przekroczenia granicy jest „ruchoma” – zależna od wielu czynników, takich jak czas pracy kierowcy, korki na drodze, nieterminowe załadunki lub awarie itp. Poprawianie jej w czasie rzeczywistym jest nieracjonalne. Osoba odpowiedzialna za wypełnianie formularza SENT musiałaby dyżurować całą dobę i aktualizować dane. Nierzadko zdarza się, że kierowca dzwoni np. o godz. 23.00 i mówi że nie przekroczy w danym dniu granicy. Aktualizację należałoby wykonywać niezwłocznie. Jeszcze większy problem rodzi się, gdy kierowca przekroczy granicę dobę wcześniej niż wstępnie zadeklarowano w formularzu. Następnego dnia nie ma już możliwości skorygowania tej daty. Powstają rozbieżności, z którymi mogą wiązać się kary finansowe. Nikt nie zastanowił się, projektując formularz, czy aby pole „data przekroczenia granicy” nie jest przypadkiem zbędne. Oczywistym jest, że w transporcie międzynarodowym przekroczenie granicy Polski musi nastąpić pomiędzy „Planowaną datą rozpoczęcia przewozu”, a „Planowaną datą zakończenia przewozu”.

Problem jednak tkwi w fakcie, że przed każdym przewozem należy nr SENT wygenerować, a w trakcie przewozu aktualizować. W praktyce jest to często nie wykonalne, a z postulatu „śledzenia przewozów” powstaje nawyk „śledzenia kierowcy”. Jeśli pomyli trasę przejazdu, zwłaszcza przy stałych zleceniach i jeżdżąc na pamięć skieruje się do innego magazynu niż ten wskazany w dokumencie SENT – celnicy wymierzą karę. Podobnie rzecz się ma, gdy kontrahent przy masowym zlecaniu ładunków pomyli się i wyśle klucz do nr SENT dotyczącego innego ładunku czy zlecenia. Wówczas mamy wyścig z czasem – zdążymy poprawić w rejestrze czy też uprzedzi nas kontrola celna. Kosztowne jest również błędne wpisanie numeru rejestracyjnego, czy tzw. „literówka” niepoprawiona na czas, że już nie wspomnę o ewentualnych „przepinkach”, jakie w trakcie przewozu mogą mieć miejsce. W tym obszarze formularz nie jest jeszcze dopracowany i dostosowany do realiów transportu drogowego.

Motywy karania

Zapoznając się z dokumentacją kontrolną, zauważyłam pewna tendencję w karaniu. Najczęściej pojawiające się motywy pozwalające na wszczęcie postępowania to:

1) Zgłoszenie nie zostało zaktualizowane o dane pojazdu – kara 10 tys. zł – w systemie wprowadzony był numer naczepy, która uległa awarii. Przewoźnik nie wprowadził danych nowej naczepy, która faktycznie przewoziła towar.

2) Zgłoszenie nie zostało uzupełnione o wymagane dane – kara 5 tys. zł – przewoźnik nie uzupełnił wymaganych danych dot. pełnych danych przedsiębiorstwa transportowego.

3) zgłoszenie nie zostało zaktualizowane o prawidłową nazwę przedsiębiorstwa transportowego – kara 10 tys. zł – z powodu niedostępności rejestru zgłoszeń przewoźnik dokonał zgłoszenia z wykorzystaniem „dokumentu zastępującego zgłoszenie”. W wyniku błędu omyłkowo zostały wpisane błędne dane przedsiębiorstwa, których w przypadku awarii systemu nie można aktualizować (przewoźnik nie miał fizycznej możliwości zmiany danych w rejestrze).

 

Zachowanie naczelnika urzędu celnego wobec obniżenia kary dla kierowcy

W jednym ze znanych mi przypadków kierowca, wiozący towar podlegający monitorowaniu, został obciążony karą w wysokości 5 tys. zł w trybie postępowania nakazowego. Po rozpatrzeniu sprzeciwu od wyroku sąd obniżył kwotę grzywny do wysokości 1 tys. zł. Następstwem względniejszego potraktowania kierowcy przez sąd jest apelacja naczelnika UC i żądanie wymierzenia maksymalnej kary ustawowej. Sprawa jest w toku.

 

Zamiast za nocleg w kabinie, kara za niezgłoszenie przewozu

Wprowadzenie w Niemczech kar za nocleg w pojeździe podczas pauz 45 godzinnych spowodowało częstsze zjazdy kierowców do Polski. Jednak niewielu przedsiębiorców mogłoby przewidzieć scenariusz, w którym załadowany towar w Niemczech, z przeznaczeniem do rozładunku w Austrii, trafi do Polski na „pauzę 45 godzinną”. Obowiązek uzyskania przez przewoźnika nr SENT dotyczy towarów transportowanych na terenie naszego kraju. Przewozy na trasie np. Niemcy-Austria nie podlegają regulacjom polskim. Nie wymagają również rejestracji SENT. Jeśli jednak towar trafi na teren Polski tylko z powodu odbycia pauzy dziennej czy tygodniowej wówczas – przewoźnik ma obowiązek taki nr SENT wygenerować i zgłosić ten przewóz, pomimo faktu, że na trenie Polski towar nie jest ładowany ani nie będzie dostarczany. W przypadku „zjechania kierowcy do domu” z towarem wrażliwym i bez wygenerowanego nr SENT ryzyko kary jest wysokie, kara bowiem w takiej sytuacji wynosi 20 tys. zł. Postępowanie administracyjne i argumentacja za uchyleniem kary tkwi w martwym punkcie, ponieważ ministerstwo nie wydało jeszcze odpowiednich przepisów wykonawczych, umożliwiających odstąpienie od ukarania w określonych przypadkach, a już z nich rezygnuje.

Konkluzja jest jedna – służby celne śledzą towar, a przewoźnicy, nie mając wyjścia, muszą „śledzić” kierowców dla swojego i ich własnego dobra. Tylko czy temu miała służyć ustawa? Czy takie działania wyeliminują nieuczciwe podmioty niepłacące odpowiednich danin publicznych? Czy też Skarb Państwa zarobi na omyłkach pisarskich, niezaktualizowanych datach lub pomylonych numerach rejestracyjnych?

Iwona Szwed

jest prawnikiem i ekonomistą, współwłaścicielem Biura Prawnego Arena 561 świadczącego obsługę prawną dla firm transportowych i organizacji przewoźników - http://www.arena561.pl/