Jak funkcjonują firmy transportowe, które nie narzekają na niedostatek kierowców?

Paweł Stachowski

Przyszła jesień, rekruterzy kierowców mogą złapać oddech przed kolejnym „sezonem niedostatków”. Kiedy rozegra się następny kadrowy dramat? Lato 2018? Nie daj Bóg już wiosną… Jedni już wracją z „saksów”, drudzy właśnie czekają na swoją pierwszą trasę w pracy „u wroga” czy w kraju prawostronnego ruchu. Do tego dochodzi coraz bardziej realna obawa, że za chwilę Niemcy zaczną przejmować z trudem wyuczonych „naszych” Ukraińców.

Brakuje kierowców? Będzie brakować, cały czas. Polski transport jest wręcz skazany na  problemy.

Co by było gdyby …

… gdybyśmy prowadzili firmę transportową, w której mamy 100-procentową gwarancję obsad, w której kierowcy „czekają w kolejce” by otrzymać wolny etat. Piękna wizja … Niemożliwa? A jednak. Są takie firmy (mniejsze i większe), w których nie ma ciągłej walki z zatykaniem kadrowej dziury. Na czym polega ich sukces? Ktoś pomyśli: napewno płacą za duże pieniądze kierowcom – Owszem, płacą nieco powyżej średniej, ale nie są to powalające stawki. Bo mają frachty z pierwszej ręki, albo jakąś lewizne – Raczej nie, częściej po prostu lepiej ułożony planning.

Dla Polaków 2/1, a dla wschodnich – 6/2

Po pierwsze, trzeba zacząć od zbadania potrzeb i oczekiwań kierowców. Między 2016 a 2017 r. przebadaliśmy ponad 350 kierowców, z którymi mieliśmy kontakt – zarówno z Polski (54 proc.) jak i z Ukrainy (42 proc.) czy Białorusi (4 proc.). Okazało się, że priorytety przy wyszukiwaniu pracy są dla Polaków nieco inne niż dla kierowców ze wschodu. Z naszych badań jasno wynika, że najważniejszym kryterium dla naszych rodaków jest system pracy, z czego 2/1 (2 tygodnie pracy / tydzień urlopu) to najdłuższy z akceptowalnych systemów pracy w międzynarodówce.

Wielu z Was pomyśli „No tak, ale przy systemie 2/1 ten transport przestanie się opłacać”. Tymczasem wystarczy obniżyć stawkę wynagrodzenia, tak by transport nadal był rentowny, zmienić planning i poszukać jeszcze raz kierowców. Polecam – wyniki mogą być zaskakujące. Dla odmiany, obcokrajowcom najbardziej odpowiada system 6/2. Jest to najbardziej opłacalny system dla dobrze ułożonego transportu (czytaj – kierowcy pauzują 45 h w krajach, które na to zezwalają, lub w hotelach), jednak dla firm, które dywersyfikują swoje rynki, powinna być zachowana jakaś równowaga w zatrudnianiu kierowców.

Przewoźniku – bądź człowiekiem

Dla jednych i drugich kierowców równie ważnym kryterium jest … ludzkie traktowanie. Kierowcy są w stanie znieść bardzo wiele, jednak pod warunkiem, że podejście administracji będzie „normalne”. Odwieczna wojna spedytor vs kierowca okazuje się być bardzo, ale to bardzo kosztowna, jeśli wliczymy w koszty niepotrzebną rotację kierowców. Czasami wystarczą małe zmiany w sposobnie komunikacji, czy procedurach, zaś wyniki tego mogą przejść najśmielsze oczekiwania.

Wynagrodzenie? Dla Polaków, nie jest aż tak ważnym czynnikiem jak np. dla Ukraińców. Podstawowa zasada: jedynym właściwym sposobem wynagradzania kierowców jest podstawa plus dieta. Polacy – wyższa podstawa, niższa dieta, obcokrajowcy – „wsio radno, ważno skolka na rukie budziet”. Płacisz prowizję od frachtu lub kilometrówkę? Nie dziw się, że masz braki w kadrze – będą coraz większe, dopóki tego nie zmienisz.

Daj szansę „świeżakom”

Stwórz ich! Jest całe mnóstwo ludzi zainteresowanych pracą kierowcy zawodowego. Za ich uprawnienia płacą niemal wszystkie Urzędy Pracy w Polsce. Odpowiesz: „Same uprawnienia to za mało, żeby pracować w międzynarodówce”. Jasne, ale ktoś jednak musi dać szanse „świeżakom”, bo bez nich tkwimy w zamkniętym kole. Jeśli na dodatek Twoja firma spełni kryteria kierowców, masz szansę zdobyć rzetelnego, dobrego kierowcę, dzięki któremu będziesz choć trochę spokojniejszy o przyszłość swojego biznesu.

Jakiś czas temu zetknęliśmy się z problemem nadmiernej rotacji kierowców u naszych klientów. Postanowiliśmy więc nauczyć (w większości przypadków od zera) zawodu kierowcy „świeżaków”, zaś naszym klientom zaproponować ich pracę w ramach wykonywania usługi przez naszą firmę.  Nie jest to typowy leasing pracowniczy – obsadzamy zestawy w poszczególnych specyfikach transportu, zaś wszystkie wrażliwe dla kierowców kryteria, jako pracodawcy spełniamy już sami: system pracy, odnoszenie, wynagrodzenie, bezpieczeństwo, etc. Po stronie klienta pozostaje tylko dyspozycja nad pracą naszych kierowców. Jaki jest efekt po 5 miesiącach naszej mozolnej, czasami bardzo ciężkiej pracy? Ponad 100 etatów dobrych, rzetelnych kierowców (głównie młodych – do 30 roku życia), 20 kierowców w trakcie „produkcji”, ponad 50 w kolejce na 2018 r. oraz – co najważniejsze – 100 proc. zadowolonych klientów. Da się?

Paweł Stachowski

Best Driver