Zarządzanie

Jak funkcjonują firmy transportowe, które nie narzekają na niedostatek kierowców?

Paweł Stachowski 2 stycznia 2018

Przyszła jesień, rekruterzy kierowców mogą złapać oddech przed kolejnym „sezonem niedostatków”. Kiedy rozegra się następny kadrowy dramat? Lato 2018? Nie daj Bóg już wiosną… Jedni już wracją z „saksów”, drudzy właśnie czekają na swoją pierwszą trasę w pracy „u wroga” czy w kraju prawostronnego ruchu. Do tego dochodzi coraz bardziej realna obawa, że za chwilę Niemcy zaczną przejmować z trudem wyuczonych „naszych” Ukraińców.

Brakuje kierowców? Będzie brakować, cały czas. Polski transport jest wręcz skazany na  problemy.

Co by było gdyby …

… gdybyśmy prowadzili firmę transportową, w której mamy 100-procentową gwarancję obsad, w której kierowcy „czekają w kolejce” by otrzymać wolny etat. Piękna wizja … Niemożliwa? A jednak. Są takie firmy (mniejsze i większe), w których nie ma ciągłej walki z zatykaniem kadrowej dziury. Na czym polega ich sukces? Ktoś pomyśli: napewno płacą za duże pieniądze kierowcom – Owszem, płacą nieco powyżej średniej, ale nie są to powalające stawki. Bo mają frachty z pierwszej ręki, albo jakąś lewizne – Raczej nie, częściej po prostu lepiej ułożony planning.

Dla Polaków 2/1, a dla wschodnich – 6/2

Po pierwsze, trzeba zacząć od zbadania potrzeb i oczekiwań kierowców. Między 2016 a 2017 r. przebadaliśmy ponad 350 kierowców, z którymi mieliśmy kontakt – zarówno z Polski (54 proc.) jak i z Ukrainy (42 proc.) czy Białorusi (4 proc.). Okazało się, że priorytety przy wyszukiwaniu pracy są dla Polaków nieco inne niż dla kierowców ze wschodu. Z naszych badań jasno wynika, że najważniejszym kryterium dla naszych rodaków jest system pracy, z czego 2/1 (2 tygodnie pracy / tydzień urlopu) to najdłuższy z akceptowalnych systemów pracy w międzynarodówce.

Wielu z Was pomyśli „No tak, ale przy systemie 2/1 ten transport przestanie się opłacać”. Tymczasem wystarczy obniżyć stawkę wynagrodzenia, tak by transport nadal był rentowny, zmienić planning i poszukać jeszcze raz kierowców. Polecam – wyniki mogą być zaskakujące. Dla odmiany, obcokrajowcom najbardziej odpowiada system 6/2. Jest to najbardziej opłacalny system dla dobrze ułożonego transportu (czytaj – kierowcy pauzują 45 h w krajach, które na to zezwalają, lub w hotelach), jednak dla firm, które dywersyfikują swoje rynki, powinna być zachowana jakaś równowaga w zatrudnianiu kierowców.

Przewoźniku – bądź człowiekiem

Dla jednych i drugich kierowców równie ważnym kryterium jest … ludzkie traktowanie. Kierowcy są w stanie znieść bardzo wiele, jednak pod warunkiem, że podejście administracji będzie „normalne”. Odwieczna wojna spedytor vs kierowca okazuje się być bardzo, ale to bardzo kosztowna, jeśli wliczymy w koszty niepotrzebną rotację kierowców. Czasami wystarczą małe zmiany w sposobnie komunikacji, czy procedurach, zaś wyniki tego mogą przejść najśmielsze oczekiwania.

Wynagrodzenie? Dla Polaków, nie jest aż tak ważnym czynnikiem jak np. dla Ukraińców. Podstawowa zasada: jedynym właściwym sposobem wynagradzania kierowców jest podstawa plus dieta. Polacy – wyższa podstawa, niższa dieta, obcokrajowcy – „wsio radno, ważno skolka na rukie budziet”. Płacisz prowizję od frachtu lub kilometrówkę? Nie dziw się, że masz braki w kadrze – będą coraz większe, dopóki tego nie zmienisz.

Daj szansę „świeżakom”

Stwórz ich! Jest całe mnóstwo ludzi zainteresowanych pracą kierowcy zawodowego. Za ich uprawnienia płacą niemal wszystkie Urzędy Pracy w Polsce. Odpowiesz: „Same uprawnienia to za mało, żeby pracować w międzynarodówce”. Jasne, ale ktoś jednak musi dać szanse „świeżakom”, bo bez nich tkwimy w zamkniętym kole. Jeśli na dodatek Twoja firma spełni kryteria kierowców, masz szansę zdobyć rzetelnego, dobrego kierowcę, dzięki któremu będziesz choć trochę spokojniejszy o przyszłość swojego biznesu.

Jakiś czas temu zetknęliśmy się z problemem nadmiernej rotacji kierowców u naszych klientów. Postanowiliśmy więc nauczyć (w większości przypadków od zera) zawodu kierowcy „świeżaków”, zaś naszym klientom zaproponować ich pracę w ramach wykonywania usługi przez naszą firmę.  Nie jest to typowy leasing pracowniczy – obsadzamy zestawy w poszczególnych specyfikach transportu, zaś wszystkie wrażliwe dla kierowców kryteria, jako pracodawcy spełniamy już sami: system pracy, odnoszenie, wynagrodzenie, bezpieczeństwo, etc. Po stronie klienta pozostaje tylko dyspozycja nad pracą naszych kierowców. Jaki jest efekt po 5 miesiącach naszej mozolnej, czasami bardzo ciężkiej pracy? Ponad 100 etatów dobrych, rzetelnych kierowców (głównie młodych – do 30 roku życia), 20 kierowców w trakcie „produkcji”, ponad 50 w kolejce na 2018 r. oraz – co najważniejsze – 100 proc. zadowolonych klientów. Da się?