Rosjanie chcą więcej zezwoleń

Ubiegłoroczne polsko-rosyjskie trudne negocjacje międzyrządowe w sprawie w sprawie wzajemnego podziału zezwoleń transportowych zakończyły się ustaleniem, że każda ze stron otrzyma w 2017 r. po 190 tys. pozwoleń dla firm transportowych. Tymczasem Rosja chce zwiększenia kontyngentu jeszcze na ten rok, i to aż o jedną trzecią.

Dlatego jeszcze we wrześniu odbędą się rozmowy na temat limitu pozwoleń na przewozy drogowe pomiędzy Polską a Rosją. Rosjanie domagają się zwiększenia tegorocznej puli aż o 70 tys. Tamtejsze ministerstwo transportu nie odpowiedziało na polskie zapytania, z czego wynika tak skokowy wzrost zapotrzebowania. Z całą pewnością nie sygnalizują go polskie firmy, przewożące towary na Wschód.

Zdaniem Dziennika Gazeta Prawna to niejedyny powód, dla którego polscy przedsiębiorcy nie chcą rozmawiać o podwyższeniu limitów.

– Propozycje zwiększenia kontyngentu można rozpatrywać dopiero wówczas, gdy strona rosyjska zapewni realizację dotychczasowych ustaleń. W dalszym ciągu wykonywanie przewozów z Unii Europejskiej do Rosji jest bardzo utrudniane przez niezrozumiałe praktyki organów kontrolnych – mówi Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Problemem jest interpretacja przepisów. W ramach dwustronnych porozumień Polsce na ten rok przypadło 142 tys. pozwoleń ogólnych, na podstawie których dokonuje się przewozów tranzytowych i dwustronnych, oraz 48 tys. pozwoleń z i do krajów trzecich. O tym, jaki ich rodzaj należy zastosować, decyduje miejsce załadunku towarów. Jednak ciągle często się zdarza, że służby rosyjskie za decydujące uznają kraj pochodzenia towaru.

– Przykładowo, jeśli z dokumentów wyraźnie wynika, że ładunek był podjęty w polskim magazynie logistycznym, to traktowany jest jako taki, który można przewozić na podstawie zezwolenia ogólnego. Niezależnie od tego, czy towar pochodzi z Włoch, Niemiec czy innego kraju UE – tłumaczy prezes ZMPD.

Tymczasem służby rosyjskie często uznają, że jeśli towar został wyprodukowany w innym kraju, to powinien być przewożony na podstawie zezwolenia na przewóz z krajów trzecich. Zdarza się też, że organy kontrolne wymagają zezwolenia na kraje trzecie nawet wtedy, gdy towar został wyprodukowany w Polsce, ale np. przez firmę niemiecką. Przewoźnicy skarżą się na dowolność w interpretowaniu przepisów.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna