Prawo

Głośno o Pakiecie Mobilności

Marek Loos 30 sierpnia 2017

Od początku 2015 r. – gdy w Niemczech, jako pierwszym kraju, weszła w życie ustawa o płacy minimalnej, obejmująca obcokrajowców pracujących za Odrą – niewiele się mówiło w najważniejszych w Polsce mediach o unijnych regulacjach o pracownikach delegowanych, które są fundamentem wprowadzania w kolejnych europejskich krajach prawa płacy minimalnej (a ostatnio nie tylko minimalnej). Teraz się to zmieniło.

Po ubiegłotygodniowej wizycie prezydenta Francji Emmanuela Macrona w kilku krajach naszej części Europy zainteresowanie sprawą ze strony mass mediów i polityków znacznie wzrosło, bo być może dopiero teraz zdali sobie sprawę z wagi zagrożenia dla naszej gospodarki i dla fundamentów funkcjonowania całej wspólnoty europejskiej. Zagrożona jest jedna z podstawowych swobód, które u zarania Unii tworzyły 3 jej filary. Chodzi o swobodę: przepływu usług, towarów i ludzi w ramach wspólnoty. Teraz ta pierwsza swoboda jest kwestionowana, a o powadze problemu, szczególnie dla polskiej gospodarki, niech świadczy wielokrotnie powtarzany na łamach Transport Managera fakt, że polski międzynarodowy, towarowy transport drogowy opanował prawie jedną trzecią unijnego rynku i wytwarza ok. 6 proc. polskiego PKB (12 mld zł wpływów podatkowych rocznie).

[emaillocker id=”1155″]

Zapewne dlatego wczoraj znaczna część Wiadomości była poświęcona sprawie delegowania pracowników i nowym propozycjom z tym związanym, zawartym w Pakiecie Mobilności, którego projekt upubliczniła Komisja Europejska 31 maja. Wypowiadał się na ten temat nawet sam minister infrastruktury i budownictwa Andrzej Adamczyk.

– Protekcjonistyczne działania Francji i Niemiec, które forsują projekt dyrektywy unijnej, tak naprawdę wyeliminują polskie przedsiębiorstwa przewozowe z transportu międzynarodowego – powiedział we wtorek Adamczyk.

Jego zdaniem, działania tych dwóch krajów wyeliminują z rynku wiele firm transportowych z innych krajów, nie tylko z naszej części Europy, ale również m.in z Hiszpanii, czy Irlandii. Jak mówił, branża transportowa jest bardzo istotna dla polskiej gospodarki; daje 12 mld zł wypływów do budżetu i zapewnia miejsca pracy dla 100 tys. osób (zaniżone dane, bo już w 2015 r. GUS podawał, że w Polsce jest zarejestrowanych ponad 3 mln ciężarówek, choć nie wszystkie w transporcie międzynarodowym, a wg Biura ds. Transportu Międzynarodowego zarejestrowanych jest w Polsce ok. 33 tys. firm zajmujących się międzynarodowym, towarowym transportem drogowym – przyp. red.).

Szef resortu infrastruktury zapewnił, że prowadzone są w tej sprawie działania na różnym poziomie. Powiedział, że zajmuje się tym Ministerstwo Spraw Zagranicznych, na problem zwraca uwagę premier Beata Szydło podczas rozmów z premierami rządów krajów UE, także ministerstwo infrastruktury jest w bliskim kontakcie z ministrami transportu państw UE.

– Udało nam się przekonać do polskiego stanowiska takie kraje jak Czechy, Słowację, Litwę, Łotwę, Estonię, Rumunię, Bułgarię, czy Węgry, ale także Irlandię i Hiszpanię z zachodniej części UE – powiedział Adamczyk.

Minister powiedział, że pierwsza debata polityczna na ten temat odbędzie się w PE w grudniu. W tym miesiącu będzie spotkanie ministrów transportu państw UE, a w kolejnym miesiącu – kolejna Rada Ministrów państw UE.

– Mam nadzieję, że ostateczny kształt dyrektywy będzie korzystny dla firm transportowych m.in. z Polski – wskazał Andrzej Adamczyk.

[/emaillocker]