Czy Dyrektywa rozmontuje Unię Europejską?

– Jeśli nie zreformuje się dyrektywy o pracownikach delegowanych, której konsekwencje stały się pożywką dla populistów na Zachodzie Europy, doprowadzi to do „rozmontowania Unii Europejskiej”, ponieważ opinia publiczna nie zaakceptuje w żadnym kraju silnie rozwiniętym funkcjonowania takiego systemu – powiedział podczas trwającej podróży po krajach naszej część prezydent Francji Emmanuel Macron będąc w Rumunii.

– System w istocie wymaga ulepszeń – zgodził się Klaus Iohannis, prezydent Rumunii. – Z jednej strony, we Francji jest niezadowolenie z powodu niezgłoszonych pracowników. Z drugiej strony w Europie Wschodniej, w Rumunii jest wielu ludzi, którzy chcą pracować we Francji, Niemczech, Hiszpanii. Jest jasne, że dyrektywa wymaga więcej jasności i ulepszeń.

Choć Iohannis nie zadeklarował poparcia, Macron powiedział, że do końca roku oczekuje kompromisu w sprawie nowelizacji dyrektywy.

Dzisiaj (piątek) w Warnie Macron spotyka się z prezydentem i premierem Bułgarii – Rumenem Radewem i Bojko Borysowem.

Komisja Europejska przedstawiła w 2016 roku propozycję nowelizacji dyrektywy w sprawie delegowania pracowników w UE (dotyczy to również kierowców ciężarówek). Najważniejszą proponowaną zmianą jest wprowadzenie zasady równej płacy za tę samą pracę w tym samym miejscu. Oznacza to, że pracownik wysłany przez pracodawcę tymczasowo do pracy w innym kraju UE miałby zarabiać tyle, co pracownik lokalny za tę samą pracę.

Ma mu przysługiwać nie tylko płaca minimalna, jak jest obecnie, lecz także inne obowiązkowe składniki wynagrodzenia, takie jak premie czy dodatki urlopowe. Gdy okres delegowania przekroczy dwa lata, pracownik delegowany – zgodnie z propozycją KE – byłby objęty prawem pracy państwa goszczącego. Dla polskich firm, które delegują prawie pół miliona pracowników, to skrajnie niekorzystne zapisy.

Francja, wspierana przez kilka innych zachodnich krajów, w tym Niemcy, forsuje ograniczenie delegowania do 12 miesięcy.

Źródło: money.pl